 | 1. Chickens 2. You Can’t Hurt Me Anymore 3. Ashamed 4. I’ve Met Jesus 5. Trojan Guitar 6. Cocktails 7. Gay In The 80s 8. Prima Donna 9. Whichever Way You Wanna Give It 10. Kissing In The Wind
| Hot Leg 'Red Light Fever' 2009 Barbecue Rock Records | |
| | |
Sk³ad: Justin Hawkins - wokal, gitary, klawisze; Pete Rinaldi - gitary, chórki; Samuel SJ Stokes - bas, chórki; Darby Todd — perkusja, chórki
"Koniec z The Darkness, niech ¿yj± Stone Gods", tak pisa³em w zesz³ym roku, zachwycaj±c siê albumem muzyków zrzeszonych kiedy¶ pod wiadom± bander±. O ma³o nie napisa³em wtedy, ¿e lepiej byæ nie mog³o. Ale bym paln±³! Moi kochani, wszem i wobec oznajmiam, i¿ nowy rozdzia³ w karierze The Darkness bez The Darkness, rozpocz±³ siê w³a¶nie teraz. Imprezê czas zacz±æ. Pan Hawkins wróci³, by skopaæ zadki tym, którzy zapomnieli, b±d¼ nie wierzyli. Facet po odwyku, bez medialnej burzy nagra³ album, wyda³ go i nakrêci³ do niego doskona³y clip. Tak to sie w³a¶nie robi. No i mamy Hot Leg. Na dzieñ dobry wra¿enia wizualne. Koszmarna ok³adka depcz±ca bezlito¶nie wszelakie zasady dobrego smaku. Dalej, wygl±d muzyków. Kicz, tandeta i dobra zabawa. Yeah! I ju¿ czujê sie jak u siebie w domu. Hawkins ma wszystko gdzie¶. To co obowi±zuje dzi¶, zarówno w sferze trendów muzycznych, jak i odzie¿owych, to dla niego nuda i bezgu¶cie. W³a¶nie dlatego album Hot Leg, mówiê to od razu, bez zbêdnej gradacji napiêcia, jest jak na razie najwa¿niejsz± premier± tego roku. £amie zasady i pokazuje ¶rodkowy palec nudziarzom. Nie wiem, co musia³by¶ zrobiæ, szanowny muzyku, by przebiæ Hot Leg. Nokautuje ju¿ pierwszy utwór. Chickens to rock and rollowa jazda w najbardziej szlachetnym stylu. Wybuchowy riff, melodyjne zwrotki i operetkowy refren. Sk±d¶ to znamy, prawda? Oczywi¶cie, The Darkness. I to w najlepszym wykonaniu. Od razu s³ychaæ, kto odpowiada³ za wyj±tkowo¶æ tego zespo³u. Zwróæ, szanowny s³uchaczu, uwagê na solówkê a'la Brian May i syntezatorowy odlot w ¶rodku numeru. Ob³êd. Stylowy You Can't Hurt Me kojarzyæ siê mo¿e z I Believe In Thing Called Love z debiutu The Darkness, z kolei Ashamed z tym osobliwym "duetem" wokalnym, spokojnie umie¶ci³bym na One Way Ticket.... W ognistego rockera I've Met Jesus, zespó³ wplót³ refren, który przywodzi na my¶l pie¶ni gospel. I o to w³asnie chodzi³o! Uwielbiam tego typu zabawy. Na tym tle, Trojan Gitar, najd³u¿szy numer na albumie, wydaje siê zarazem najnormalniejszym. To po prostu hard rock z mocarnym riffem, nieco ³agodniejsza zwrotk± i... zagrywkami gitarowymi a'la Brian May. Takie rockery w latach 70'tych robi³ zespó³ Queen. Oczywi¶cie Justin nie móg³ sobie odmówiæ operetkowych odlotów wokalnych, jednak tym razem s± one nieco w tle. Prawdziwa bomba p³yty to singlowy numer Cocktails, który jest tak 80's, ¿e a¿ chce siê za³o¿yæ kolorowe obcis³e ciuchy, nastroszyæ w³osy i ruszyæ na szalon± imprezê. Muzycznie - wspaniale. Zespó³ nie wstydzi³ siê u¿yæ klawiszy w sposób, jaki w¶ród neo-smutasów w swetrach wywo³uje tylko u¶mieszek politowania. Niech siê tn± w spokoju. Cocktails to singiel roku i zapewne nikomu nie uda siê go zdyskontowaæ. Cudeñko! Podobnie sprawa siê ma z nastêpnym kawa³kiem. Gay In The 80's [sic!] jest nawet lepszy, choæby ze wzglêdu na fantastyczny refren z serii refrenów-stalkerów. Nie uwolnisz siê cz³owieku. Prima Donna to boogie w najlepszym stylu lat, a jak¿e, 70tych. S³yszê tu i stary ZZ Top i Bad Company. Whichever Way You Wanna Give It znów odsy³a nas do ósmej dekady zesz³ego stulecia. Podziwiaæ lekko¶æ z jak± Hawkins uk³ada melodie i ob³êdne refreny. My¶lê, ze powinien otworzyæ szko³ê dla m³odych padawanów rocka. Mo¿e wtedy skoñczy³oby siê mêdzenie na ¶wiatow± skalê. A fina³? No, oczywi¶cie, taki album nie mo¿e siê skoñczyæ ot tak. Nie by³o jeszcze ballady, zatem dostajemy lekko bluesuj±cego bujañca, Kissing In The Wind, pod którym spokojnie móg³by siê podpisaæ m³ody Freddie Mercury z czasów Sheer Heart Attack. Pos³uchajcie tylko tego fortepianu. O chórkach ju¿ wspominaæ nie powinienem, to siê po prostu wie. Mistrzostwo!!! Ma³o tego! A¿ podskoczy³em, gdy nagle, ni z tego, ni z owego, w ¶rodku numeru zabrzmia³a wstawka, niczym z Ennio Morricone! Po tym wszystkim, mo¿ecie mi naskoczyæ, twardzi rockmani! Metod± jest w³a¶nie taki wehiku³ czasu i totalne szaleñstwo. Tak widzia³bym przysz³osæ rocka.
Znów rozpisa³em siê jak m³ody jurny pisarzyna, ale có¿ poradziæ... D³ugo siê czeka na takie p³yty. Na koniec, pozwólcie, powiem jeszcze raz, ale teraz dobitniej: Justin Hawkins JEST Geniuszem! Z lekko¶ci± wirtuoza ³±czy mocarne riffy a'la AC/DC z harmionami wokalnymi wyros³ymi ze szko³y Queen i The Sweet. Uk³ada rewelacyjne melodie, bawi siê pozosta³o¶ciami wspania³ej historii rocka, siêgaj±c tam, gdzie inni nie maj± odwagi. Wszystko tu jest bombastyczne, refreny, solówki, aran¿acje. Prawdziwe Tivoli! Te lata przerwy przyda³y siê Hawkinsowi, nie tylko jako kompozytorowi, ale i wokali¶cie. Okrzep³. Nie szar¿uje z falsetem tak jak kiedy¶, lecz u¿ywa go dok³adnie tam, gdzie jest niezbêdny. Kontroluje go, nie puszcza samopas, sprawia, ¿e tym razem jest on dodatkiem, a nie wyznacznikiem stylu. No i mamy trzeci±, mo¿na by rzec, p³ytê The Darkness. Niby inna nazwa, inni muzycy, jednak muzycznie to idealna kontynuacja nieod¿a³owanego zespo³u. Marzy mi siê, by Hot Leg odniós³ niebywa³y sukces i poci±gn±³ za sob± rzesze. Pomarzyæ wolno, prawda? BlackHeart
|