Menu witryny
Start
Nowiny
Recenzje
Polskie płyty
Artykuły
Podsumowania
Wywiady
F O R U M
Kontakt
Wideoklipy
Nasza playlista
Szukaj

 

Ostatnio komentowane
Nicolandia na ostro i melodyjnie (1 -krotnie komentowane) 05.02.2012.
Syndia - Syndia (9 -krotnie komentowane) 03.02.2012.
Sunstorm i emocjonalny ogień (1 -krotnie komentowane) 31.01.2012.
Lita Ford nie zwalnia tempa (1 -krotnie komentowane) 23.01.2012.
Steel Panther - 'Balls Out' (2 -krotnie komentowane) 20.01.2012.

 

   
 
Histeryczna piromania, czyli Def Leppard płyta po płycie Drukuj Email
Wpisał: vandervelde   
05.03.2010.
Ciężko znaleźć drugą grupę tak bardzo zasłużoną dla melodyjnego rocka. To dzięki nim utrwaliły się w rockowych refrenach chóry, dzięki nim płyty rockowe zaczęły być produkowane z wyrafinowaną starannością i co się z tym wiązało zaczynały w nich obowiązywać ogromne budżety. Mnóstwo zespołów się nimi inspirowało, ale podobnie brzmiących w latach 80-tych nie było, co biorąc pod uwagę tak masowo kopiujących się muzyków hardrockowych pokazuje jak mocną muzycznie była załoga z Sheffield.
 
Image 
 
 
JAZDA OBOWIĄZKOWA!:
 
ImagePyromania (1983)
To o czym najpierw powinno się myśleć słuchając tej płyty to rok jej produkcji. Gdy przyrównamy jak inni wtedy brzmieli to tylko Boston może mieć jakikolwiek, jeśli w ogóle start. Mutt Lange zrobił przełom w podejściu do muzyki rockowej. Dotąd uważano, że producent ma uchwycić żar i energię płynącą z rockowego bandu, a ingerowanie w brzmienie zespołu wydawało się absurdem i naruszeniem sacrum. Lange pokazał jak można pomóc zespołowi, uwydatnić atuty, podszlifować brzmienie instrumentów, zgrać wokale, nałożyć na siebie chóry, czyli to wszystko co jest dziś najważniejszym zadaniem producenta i miksującego nagranie. Po Pyromanii nic nie było takie same, a płyta wniosła podwaliny w cały nurt hairmetalu. Poza tym wszystkim nie zabrakło najważniejszego, czyli świetnych piosenek. Pyromania powstała w 83 roku, ale mimo 27 lat na karku nie zestarzała się wcale.
Najważniejsze utwory: Photograph, Rock Of Ages, Die Hard The Hunter, Action! Not Words, Foolin'

ImageHysteria (1987)
Powtórka z Pyromanii, tylko jeszcze z 3x bardziej przeprodukowana. W pewnym sensie eksperyment, bo nie znajdziecie drugiej płyty, gdzie wokal ma ok. 200 ścieżek (podobno było ich więcej). Najbardziej nienaturalna rockowa płyta w historii - takie były komentarze recenzentów i trudno nie przyznać im choć w części racji. Lange mimo, że zdaniem większości przesadził polerując każdą nutę, każdą solówkę, wydatniając wszystkie refreny to i tak zdołał nagrać kapitalną płytę. Niektóre utwory są aż przesadnie przeprodukowane i okropnie kliszowate (na przykład Pour Some, które dużo pewnie zawdzięcza Queen i We Will Rock You). Z drugiej strony, czy jakby wszystkie płyty miały tak dopieszczone brzmienie, czy byłoby tak źle?
Najważniejsze utwory: Pour Some Sugar On Me, Animal, Love Bites, Hysteria, Rocket

ImageAdrenalize (1992)
Chyba najlepszy balans między polerowaniem produkcyjnym, a rockowym pazurem. Perfekcyjnie wyprodukowana płyta, która powinna być wyznacznikiem dla każdego, kto myśli o tworzeniu albumów muzycznych. Chór na chórze i plastikowa, sterylna perkusja. Razem z poprzednimi dwoma tryptyk, który powinien być w kolekcji każdego szanującego się fana melodyjnego rocka. W porównaniu do poprzedniczek jeszcze bardziej wyeksponowane, komercyjne brzmienie. Osobiście jednak uważam, że z całego tryptyku to tu znalazły się najsłabsze utwory.
Najważniejsze utwory: Have You Ever Needed Someone So Bad, Let's Get Rocked, White Lightning, Tonight,

ImageEuphoria (1999)
Tu myślę będzie największa kontrowersja, bo krótko rzecz biorąc uważam to coś za majstersztyk. Singiel Promises początkowo pływał niemal we wszystkich stacjach, ale słabiutki teledysk i katastrofalny imidż a'la wczesne Duran Duran odrzuciły z pewnościa wielu potencjalnych nabywców i płyta nie okazała się takim sukcesem jakim powinna. Nie wiem, czy w latach 90-tych mieliśmy drugą tak dobrze brzmiącą płytę, a już na pewno takiej nie było w głównym nurcie. Pete Cullen wiele nauczył się od Mutta Lange'a i to na Euphorii słychać.
Najważniejsze utwory: Promises, Paper Sun, All Night, Goodbye, Back In Your Face,


 
TRZEBA ZNAĆ, WARTO MIEĆ:
 
ImageHigh'N Dry (1981)
81 rok to czas, gdy scena muzyczna w Anglii dopiero zaczynała wzrastać, bo w tym czasie tylko Judas Priest był w stanie wyżyć z koncertowania. Słychać już zalążki komercyjnego grania i późniejszego stylu grupy, ale nie jest to jeszcze podparte przebojowymi utworami i komercyjnym brzmieniem, co ma zapewne związek z mało zaawansowaną jeszcze techniką. Próby z chórami i refrenami, podwójne riffy gitarowe to już to co znajdziemy w całym, późniejszym katalogu grupy. High'n Dry to taka mniej przebojowa Pyromania, czas, gdy Mutt Lange i sami muzycy jeszcze starają się określić co chcą grać i jak.
Najważniejsze utwory: Bringin' On The Heartbreak, You Got Me Runnin', High'N Dry, Let It Go

ImageRetroactive (1993)
Poza faktem, że ten zbiór b-sidów i wcześniej niewydanych utworów ma zbyt dużo ballad, ciężko się do czegoś przyczepić. Z racji wielości utworów zdarzyło się parę wypełniaczy (te wszystkie niepotrzebne wersje Miss You, From The Inside), ale tam gdzie mamy dobre piosenki to wtedy należą one do najlepszych w historii grupy. 
Najważniejsze utwory: Miss You In A Heartbeat, Two Steps Behind, I Wanna Be Your Hero, Desert Song, Fractured Love, She's Too Tough

 
ImageThe Songs From The Spark Lounge (2008)
Chciałem nawet tą płyte umieścić wyżej, ale wypada zobaczyć jak przetrwa ona próbę czasu. Bardzo dojrzała robota, wieloma chwilami bardzo przypominająca cenioną przeze mnie Euphorię, czasem nawet te klasyczne płyty z lat 80-tych.
Najważniejsze utwory: Love, Only The Good Die Young, C'mon C'mon, Tomorrow

 
 
ImageYeah (2006)
Nie mogę tego nazwać inaczej jak skokiem na łatwą kasę. Nagrajmy kilka coverów i wydajmy to jako regularną płytę, po co się wyslilać. Wybór piosenek to wpływy, inspiracje i tu jest jeden z wielu pozytywnych aspektów Yeah. Nie ma tu utworów, które kowerują wszyscy, znalazło się tu wiele zapomnianych perełek, jak choćby Waterloo Sunset. Wszystko brzmi bardzo spójnie i nie ma sie wrażenia słuchania dawno przeterminowanych klasyków. Musze przyznać, że z czasem coraz bardziej doceniłem tą płytę. No ale to tylko kowery...
Najważniejsze utwory: Waterloo Sunset, 20th Century Boy, No Matter What,
 
ImageX (2002)
Chłodne przyjęcie tego krążka, zresztą podobnie jak i Euphorii napawa mnie sporym zdziwieniem. Znalazło się tu kilka oczywistych fillerów/eksperymentów (Gravity, Cry), jest zbyt dużo ballad, zdarzają się popowe beaty, ale reszta to niemal same dobre kawałki. Scar i Four Letter Word są wprost sensacyjnie doskonałymi kawałkami.
Najważniejsze utwory: Scar, Four Letter Word, Everyday

 
 
NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ:
 
ImageSlang! (1996)
Fala odrzucenia hairmetalu także dotarła do naszych bohaterów i także oni uraczyli nas wydawnictwem para-grunge. Te grunge to bardziej wzięte z większości recenzji jakie płyta miała, a moim zdaniem jednak jest to strzał niecelny. Kilka kawałków może i tak brzmi, ale reszta to po prostu modern rock. Nie jest to do końca słabe, jest sporo przyzwoitych, dobrych piosenek. Dalej słychać, że to Def Leppard, osobiście bardzo lubię tą płytę, jest naprawdę melodyjna, ale brzmieniowo odstaje od katalogu grupy nawet bardziej od X. Stąd przegródka na własną odpowiedzialność. Dość powiedzieć, że na koncertach nie widać numerów z tej płyty i raczej jest to stan stały, niezmienny. 
Najważniejsze utwory: All I Want Is Everything, Blood Runs Cold, Work It Out



ŚLEPA ULICZKA:

ImageOn Through The Night (1980)
Wielu uważa ją za najważniejszą pozycje w katalogu grupy. Zgoda, może i jest muzycznie wartościowa (przecieranie ścieżek, nowatorskość itp.), ale skoro nawet grupa nie nagrywając później nic podobnego uznaje, że OTTN jest pomyłką, dlaczego nie mam i ja? Twierdzę, że Def Leppard może i mieli papiery na granie NWOBHM, ale nie byliby wcale w tym wielcy i zginęliby z tabunem innych podobnych grup, grających do dziś w podrzędnych mieścinach i wspominających szanse jakie kiedyś mieli. A Def Leppard swoja szansę wykorzystali i opanowali stadiony.
Najważniejsze utwory: Rock Brigade, Wasted
 
 
 
POZOSTAŁE:
 
Image Image Image Image
 
Image Image Image
 
Jak to już bywa ze sławnymi grupami wydawnictw kompilacyjnych Def Leppard mieli sporo. Na pewno warte wspomnienia jest wydane w 2005 dwupłytowe Rock Of Ages, choć rzecz raczej niepotrzebna posiadaczom regularnych płyt. Pod tym względem lepsze są Rare Gems. Zbieracze dyskografii powinni na pewno sięgnąć po pierwsze, nieoficjalne wydawnictwo grupy, wydaną w 1979 roku epkę First Strike.
 
vandervelde 
Komentarze (10)add
Klaus: ...
Sorki ale ja się wychowałem na "High n Dry" i "Pyromani" /każda imprezka nie obyła sie bez tej muzy smilies/smiley.gif/"Hysteria" to juz płytka dopieszczona produkcyjnie /wstyd sie przyznać ale dopiero niedawno nabyłem cd ,ale za to w wersji de-luxe/!!!! "Adrenalize" ,hm oczekiwania co po Clarku ??? /Nieżle/ "RetroActive",kapitalna zbiórka odpadów.Oby więcej takowych smilies/smiley.gif"Euphoria" spoko jazda !!!Reszta płytek .......z każdej mozna cus wyb rac ,nie ma tragedi nawet "Slang" można strawić ! Obecnie słucham Grand Design -" Time Elevation" zajebista podróba Leppardów z okresu 1983-1993 !!!! Posłuchać warto !!!!
1

marzec 30, 2010
Pit: ...
Co do ślepej uliczki to raczej bym zaliczył X bo to jest płyta typowo do sprzedaży w popowym światku.Może i Slang to nie jest to co każdy chciał usłyszeć ale brawa za pomysł i ciekawe kompozycje. Dla porównania czasów i płyt Motley Crue "Motley Crue" inna a zarazem intrygująca
2

marzec 17, 2010
RED: ...
tak naprawdę to oprócz Pyromanii, Hysterii i przede wszystkim ADRENALIZE, resztę płyt można sobie spokojnie darować. Pyromania trochę dla mnie trąci myszką, Hysterii momentami się nie da słuchać (tych 200 wokali nałożonych na siebie i perkusji elektronicznej jak z keyboardu Yamaha) na ADRENALIZE w końcu udało się im osiągnąć kompromis i jest super, ale zawsze była to jedna z tych kapel, która na żywo nie była w stanie brzmieć tak jak na płycie. Z takimi produkcjami i harmonizerami, każdy najprostszy riff, wypuszczenie i "ohh yeah" powtórzone w 200 harmoniach brzmi zjebiście.
3

marzec 10, 2010
fanHOL: ...
Integral, zgadzam się z Tobą że jak się jest fanem danego zespołu o na dobre i na złe , ale nie jest dobrze, jak zespół zmienia się pod wpływem mody. Taki BON JOVI, każdy na nim wiesza psy , ale nigdy nie nagrali płyty grungowej, a Slang była próbą zawojowania nowego rynku. A co do BJ pokażcie mi drugi zespół który grał jak Oni np. w latach 90, czy 2000, o 80 nie wspominam bo dużo się na nich wzorowało. DEF LEPPARD mimo mojej wielkiej sympatii, z zespołu który wyznaczał trendy, sam (na SLANG) chciał się podpisać pod inny, który w ogóle mu nie pasował, a to, że było to melodyjne, świadczy tylko o klasie zespołu.
4

marzec 06, 2010
Hardlover: ...
Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić, dlaczego mój poprzedni komentarz został skasowany? Nie obraziłem w nim nikogo (chyba, że znalezienie błędu w tekście autor uważa za obrazę), ani nikogo personalnie nie zaatakowałem. Wycinanie komentarzy to plaga na różnych polskich forach.

---wywaliłem bo poprawiłem w tekście, chyba taki był cel komentarza, poprzedni także poszedł, bo wyjaśnienie jest tutaj, staram się komentarzy nie wywalać, ale te obraźliwe, czy ze zbyt wieloma przekleństwami będę, te zupełnie nie na temat także, jak przy recenzji Wingera przeniosłem komentarze o koncercie na niusa o koncercie, które przy okazji recenzji płyty były bez sensu, to co napisałem teraz też wywale za jakiś czas, bo nie wnosi nic do artykułu smilies/smiley.gif---vandervelde
5

marzec 06, 2010
integral: ...
A mi zasadniczo podoba się każda płyta Leppsów. Nie obchodzi mnie, że za czasów takie a takie płyty ubierali się tak a tak. Nie interesuje mnie, że naśmiewali się z innych zespołów a potem sami zaczęli podobnie grać. Szanuję ich za niezwykłą melodyjność, której pozazdrościć im może nie jeden zespół. Leppardzi pokazali, że potrafią tworzyć różne gatunki rocka (Slang) i że robią to dobrze. A że konserwatywnym do bólu fanom się nie podobało - to powinno świadczyć tylko o muzycznym otwarciu fanów, a nie o wpadce zespołu. Nie każdy zespół musi być jak AC/DC.
6

marzec 06, 2010
fanHOL: ...
Co do pierwszej 4 zgoda w 100%, EUPHORIE pokochałem prawie od początku, utwory takie jak GUILTY czy TO BE ALIVE, są poprostu jak z sesji HYSTERII. Natomiast nie zgodzę się, że X i SPOKEN są na równi z bardzo dobrą RETROACTIVE,uważam, że Retro przebija je pod każdym względem. Co do ślepej uliczki zgodzę się z MADMATTEM, SLANG powinno się zamienić miejscami z OTTN.
Chwila wspomnień; Nigdy nie zapomnę jak ujrzałem teledysk do LOVE BITES to było jak magia, nie znam dziewczyny której ten utwór by się nie podobał smilies/wink.gif tak tak DL umilało nie jeden wieczór, a LOVE BITES, WHEN LOVE AND HATE COLLIDE,HAVE YOU EVER NEEDED...,HYSTERIA wprowadzało cudowną atmosferę przed.... smilies/wink.gif tyle tytułem retrospekcji.
7

marzec 06, 2010
Mad Matt: ...
A ja widzę podobieństwa między On through the night oraz Hign'n'dry. Przecież te dwa albumy to solidne hardrockowe granie w którym czuje się bunt młodych wilków. Pyromania to wielki krok w stronę NWOBHM choć niektóre wałki są hairmetalowe (w każdym razie ja się nie zgadzam, co do opinii, że to typowo hair czy glam jak kto woli. Dla mnie to heavy o lekkim smaku/zabarwieniu "zmiękczacza". Najlepsza płyta w historii grupy).
Euphorii nie przesłuchałem - należałem do tych, których odrzucił ówczesny wygląd, szczególnie Joego (p.s. z całym szacunkiem dla Phila, ale on wygląda jak pedał i to od dobrych kilku lat).
Nie pasuje mi w tej hierarchii pozycja z The Songs from the Sparkle Lounge. Długo czekałem na nową płytę Leppardów i modliłem się, żeby była dobra (miała przecież nawiązywać do Hysterii). Zawiodłem się na całej linii. Modern rock z elementami cukierkowymi typu Bon Jovi (ale nie to z okresu Slippery when wet!). Po tej płycie odwróciłem się po części od tego zespołu i straciłem szacunek. Jeśli chłopaki wystawiają na pośmiewisko zespół jak Bon Jovi to lepiej żeby zeszli ze sceny wcześniej, lecz z charakterem. Na szczęście wróciłem po jakimś dłuższym czasie do pierwszych albumów (wcześniej omijanych przeze mnie) i pokochałem ponownie Leppardów. To ten zespół był obok Manowara moją pierwszą miłością. Nigdy nie zapomnę tego, co zrobił Steve. Słuchając każdej ich ballady po '91 i myśląc o moim ulubiencu od popisów scenicznych aż łezka chce się zebrać w oku. Właśnie słucham Long long way to go... Coś pięknego. Może i przypomina Backstreet Boys ale kurna jest czymś wielkim! Nadal będę podtrzymywał, że po '93 wszystko co nagrali zmieściłoby się na 1 dobrą płytę, bo NA PEWNO na każdej następnej płycie były dobre kawałki, ale w ilości może 1-3.
Nie zgodzę się co do ślepej uliczki. Tam powinien być Slang z dopiskiem: nieporozumienie pod nazwą Def Leppard, na którą nie zasługuje. On throug.. jest pieknym wstepem ich swietnej kariery, ktora niestety zalamala się po smierci Clarka..
8

marzec 05, 2010
Hardlover: ...
Jeszcze jedno: co to znaczy, że podobnie brzmiących nie było? Chyba chodzi wyłącznie o super-dopieszczoną produkcję, nie podejrzewam że o jakość samych kompozycji. Co do tych ostatnich, to np. przy porównaniu "Pyromanii" DL i "Rock Ain't Dead" Heavy Pettin, wychodzi mi remis (mimo piskliwego Hamiego).
9

marzec 05, 2010
Hardlover: ...
Moim zdaniem High N'Dry to, mimo swojego niezdecydowania, płyta lepsza od Euphorii, na której wyczuwa się powiewy nowoczesności. No i są tam lepsze piosenki. Te albumy zamieniłbym miejscami. Zaś zdecydowanie najlepszym dziełem zespołu była Pyromania - tu się zgodzę. Rewelacyjna produkcja idzie tu w parze z doskonałymi utworami, mającymi ów pazur (z którym na późniejszych wydawnictwach różnie bywało).
10

marzec 05, 2010
Napisz komentarz
quote
bold
italicize
underline
strike
url
image
quote
quote
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley


Wpisz kod umieszczony obok


busy
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

 

HARDROCK.COM.PL
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.

statystyka