Vincent van Gogh, Metalmania, Wspomnienia
Projekt Vincent Van Gogh zrodził się z inicjatywy dwóch absolwentów szkoły plastycznej we Wrocławiu. Byli to Leszek Czekanowski i Tomek Juchniewicz"Juchas". Przez ekipę przewalilo się całe stado wrocławskich muzyków, mieszały się składy VvG i Test Fobii. W pewnym momencie VvG miał troje wokalistów tj. Ja, Mariusz, Kasia (wyjechała do USA i podobno nawet śpiewała ze sporym powodzeniem). Osobiście dobiłem do składu wraz z Mirkiem Madejem jako niespełna 17letni, nieopierzony małolat, który sądził że trafił do Iron Maiden. Wyciągnęli mnie z jakiegoś podrzędnego przeglądu kapel amatorskich i powiedzieli ,że zrobią ze mnie drugiego Briana Johnsona, a ja"łykałem jak pelikan". Mirek Madej był w dużo lepszej sytuacji, bo już całkiem dobrze grał na gitarze, niemniej jednak żeby się załapać na zaplanowane już wcześniej koncerty, odgrywaliśmy próby od świtu do nocy przez 2 miesiące.
Efekt był całkiem niezły, ponieważ u boku kapel trashowych i deathowych na I Metalmanii publika może nie oszalała, ale przyjęła nas bardzo OK. Jako 17-sto latek debiutujący przed blisko 7 tysięczną publiką, myślałem że zesram się ze strachu przed wejściem na scenę, lecz w momencie kiedy dostałem światła w gały i poszły pierwsze dżwięki, dostałem takiego kopa, że znajomi mówili "zapierdalałeś jak mały samochodzik"- czyli było OK. Nasze fascynacje wtedy to kapele do których nagrań mieliśmy dostęp, m.in. AC/DC, Iron Maiden, Black Sabbath, Manowar, Scorpions. Na imprezach "winno - wódczanych" bawiliśmy się przy Toto, Rod Stewart, Pat Benatar, Sex Pistols, AC/DC... Z perspektywy czasu moje wspomnienia to : duuuuużo imprezowania przed, w trakcie i po koncertach. Fajna muza za "łeście":), do której często wracam, no kilka kapel w Polsce też (nasz, wrocławski Kreon, TSA, Turbo (jeszcze prawdziwe , a nie "666-sialalalala"). Faworytem był jednak młody, debiutujący wtedy, amerykański band Motley Crue. Dorwałem wtedy jakiś koncert na video z 2 lub 3 kamer i pomyślałem "KURWA MAĆ - mega łobuzerka na scenie, wszystko płonie, a kolesie zapierdalają hard"n heavy i rock"nrolla". Już wtedy narodził sie pomysł złożenia nowej ekipy, a w spadku po Van Goghu zostaliśmy Vincentami.
Jarocin,Opole,Sopot
Van Gogh samoistnie przestał funkcjonować, a chłopcy porozjeżdżali się po świecie. Ja i Mirek Madej nie daliśmy za wygraną i z marszu ruszyliśmy do komponowania nowych piosenek zainspirowani twórczością takich kapel jak Motley Crue, Ratt, Y&T. Powstały dwie piosenki Przysięga i Strzałów Huk, a do tej pierwszej nawet nakręciliśmy klipa , którego reżyserem był nieznany wówczas, młody operator Jan Jakub Kolski (niezła jazda z mózgiem, pierwszego listopada w kamieniołomach w Strzelinie, piżdziło niemiłosiernie, a my w krótkich rękawkach wyłaniamy się z wody o temp 2 "C. Na rozgrzewkę tylko jedna butelka spirytusu:). Potem był Jarocin, gdzie pojawiły się pierwsze ekipy z pod znaku "666"i "agrestem pisane", więc gdy oni hasali po cmentarzach łamiąc krzyże i pijąc krew z gołębi i wróbelków, my "zajmowaliśmy" się ich babkami, które wolały ten rodzaj rozrywki. W Opolu na festiwalu patrzyli na nas jak na jakieś jebane UFO, bo nikt tak ostro tam nie grał. Debiutował wtedy np. Piasek. Jednak energia na "sztuce " przekonała Jury i wygraliśmy debiuty, kwalifikując się w ten sposób do koncertu "Premiery". Kolejno przyszły propozycje koncertów w Sopocie, nagrania klipu do piosenki Samo Życie (nie mylić ze Stachurskim:)), który latał w TV1 przez dobre 2 miesiące. Propozycja od Silver-tonu wydania kasety (podobno sprzedało się ok.4 tyś.). W tym czasie w sezonie maj - wrzesień graliśmy koncerty praktycznie co weekend. Kariera w zasadzie stała otworem i wtedy to dostaliśmy pierwszą propozycję trasy koncertowej w ZSRR. Spędziliśmy tam kolejne dwa sezony tj. jakby dwa lata, z których każdy z nas niewiele chyba pamięta (poprostu "ocean wódki"). Byliśmy wtedy tak ograni ze sobą , że sądziliśmy iż powrót na rodzimy rynek będzie totalnym comebackiem, lecz rzeczywistość była taka ,że już nie udało nam się wbić nawet na tę samą pozycję.
Vincent, Indians
Z muzyków którzy przewinęli się przez Vincent, przytoczę kilka nazwisk (tych których pominąłem - sorry): Piotr "Mały"Sonnenberg (Indians, Peter Gun) ,Mirek Madej (VvG,Vincent), Maciek Godzik , Habaż, Bużka , Mariusz Ciechowski (Peter Gun), Waldek Ogrodniczak "Rakietta" (Kilersi), Waldek "Ace" Mleczko (Poerox, Indians, Prawda), Harry, Piotrek Olech, Wojtek "Conan" Maciejewski (Kilersi), Darek "BB" Biłyk (TSA, Janerka, Peter Gun), Andrzej"Basowy" Walczak (TSA). Z większością utrzymuje nadal kontakt w większym lub mniejszym stopniu. W związku ze zmęczeniem materiału i niemożności wbicia się w stare układy branżowe, postanowiliśmy z Mirkiem Madejem, Ace, Basowym i BBim zmienić nazwę i pod nowym szyldem wydać płytę. Podpisaliśmy umowę z austriacką (jak sie póżniej okazało Pierdoloną W Dupę) wytwórnią Koch International. Kapela przyodziała jakże wdzięczną nazwę Indians, i nagrała moim i nie tyko moim zdaniem, zajebistą heavy metalową płytę Na Ho Tatanka. Cóż się stało z tymże wydawnictwem? Otóż za sprawą wspomnianej cieplutko "wytffffurni" materiał spoczął na wieki w szufladzie, aby nie robić konkurencji na rynku, wydawanym w tym czasie zespołom Lessdress i Fatum (oczywiście nie było to winą w/w super zespołów). W tak "pięknych okolicznościach przyrody niepowtarzalnej", podpisując kontrakt na 4 lata, wypadało nam rozwiązać band i tak też się stało.
Party Tour, Peter Gun
W 1994r. otwieramy z "Ace" pierwszy rockowy klub muzyczny we Wrocławiu o nazwie "Rocker". Cóż tam się wyprawiało...full of rock n roll , czyli- koncerty, alkohol i babki. Ciągnęliśmy interes wspólnie przez kolejne 9 lat , międzyczasie otrzymałem propozycję śpiewania w kapeli Party Tour (czyt. "Jeżdżąca Balanżka":). Graliśmy covery amerykańskich kapel z nurtu country , southern rocka, w klimatach Lynyrd Skynyrd, Alabama, Restless Heart (ten ostatni polecam dla miłośników AOR!). Póżniej poszliśmy w stronę bluesa i rocknrolla, m.in lutowaliśmy covery z Blues Brothers. W 2002 r. pojechalismy w 3 tygodniową trasę do USA i oprócz NY i Chicago, udało nam się zagrać w Nashville, Memphis i kilku innych dziurach na południu Stanów. Zespól Party Tour nadal funkcjonuje, równolegle do działań Peter Gun, o którym póżniej.
Działania muzyczne jakie podjąłem nie pozwalały na jednoczesne prowadzenie klubu . Wkrótce odstąpiłem mój udział wspólnikowi, aby zająć się tylko graniem. Peter Gun - narodził się na bazie ludzi zaufanych (BiBi, Meteor, Mario). Powstał tak zwany "Dream Team", czyli zespół ludzi realizujących marzenia związane z graniem muzy, która siedzi głęboko w naszych sercach. Bez napinania się, bez nacisków z żadnej strony, powoli nagrywaliśmy w studio u Meteora naszą pierwszą płytę. Kolejno zrealizowane zostały 3 klipy do piosenek, które my wybraliśmy ( nie jakiś idiota z wytwórni, który kazałby "wyeliminować przesterowane gitary i dograć jebane skrzypki"). Wydaliśmy płytę "Słodko - Kwaśny" w kwietniu 2006r. , znajduje się tam 10 piosenek rockowych i 3 teledyski, można ją kupić tylko poprzez nasz sklepik na stronie www.petergun.pl i generalnie mamy w dupie jakieś "dystrybucje", "kolportaże" i inne wymysły tzw. szołbiznesu, mające na celu kosić kasę, a Artysta dalej w Dupie. Gramy sporo koncertów dla zaprzyjażnionych środowisk motocyklowych, dla nich też zrobiliśmy kilka sztandarowych coverów ( Born to be wild, Highway to Hell, Knock knock..., Wild Thing itd.), wszystkie są dostępne w mp3 na w/w stronie i można ściągnąć je za free (dział DAYTONA). Przygotowujemy teraz tzw.Show, tzn. werbujemy fajne, śpiewające babki, które w "odpowiednich strojach" pocieszą wzrok nieco smutnawych fanów rocka (smutnawych, bo ileż można słuchać i oglądać Myslovitz, Negatyw i temu podobne, doliniarskie zespoliki), nieco postrzelamy ogniami, wylejemy trochę wody i będzie git. Kto był już na naszej sztuce to wie, że jest naprawdę wesoło!!! Kto nie był,...ten stawia flachę:)!!!
Moje spostrzeżenia
W Polsce jest zbyt mało bandów z "szuflady" hard rock , hard n heavy ,AOR ,a na całym świecie na takie ekipy walą tłumy (sam jeżdżę!!!). Za to mamy naprawdę czołówkę światową w klimatach black, death metalowych i tu ukłony w ich stronę (pozdrowienia, z większością się nieżle bawiliśmy w Rockerze!!! Pamiętacie? Vadery , Lost Soule?). Może to ,że powstaje coraz więcej netowych stacji radiowych, grających rocka, spowoduje, że edukacja muzyczna dla młodych fanów rocka i metalu znów rozpocznie się od AC/DC, Black Sabbath, Deep Purple, czy mojego ulubionego Journey. Mam taką nadzieję!!! Tymczasem zwierzał się Wam Śpiewakka , Pancer Śmiech Rockowego Bandu Młodzieżowego "PETER GUN" -Peter Sonnenberg. Zaglądajcie na naszą stronę www.petergun.pl i piszcie na naszym forum bo stworzone zostało specjalnie dla ROCKMANÓW!!! Jestem pod wrażeniem stron hardrock.com.pl i dorosledzieci.pl - dobra robota!!!
Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
Komentarze () |
|
|
|
|
|