Polska muzyka nie ma zbyt dużej ekspozycji na naszej stronie, a już tym bardziej tej ekspozycji nie mają polskie zespoły aktualnie działające. Takim właśnie projektem jest wrocławski Peter Gun, z którego strony można się dowiedzieć, że nie dość, że istnieją, to do tego mocno koncertują. Zespół powstał na prochach zespołu Vincent i przeszedł wiele reorganizacji od tamtego czasu - niniejszy artykuł (
LINK) pozwoli Wam się w tym połapać.
Od razu słychać, że członkowie Peter Gun nie od dziś parają się muzyką. Cała płyta to świeży powiew profesjonalizmu, tak rzadkiego dziś na polskiej scenie. Album generalnie jest spokojny, nastawiony na ballady z małymi wyjątkami w postaci rzeczy mocniejszych.
Kower T-Rexa
Children Of The Revolution ma bardzo dobre gitarowe brzmienie. Aranżacja z udziałem dziecięcego chóru w refrenie sprawia, że nie jest to kolejny nic nie wnoszący kower.
Podróż jest standardową balladką, miło mknącą, bez zmiany w refrenie, który zlewa się w jedno ze zwrotkami. Zwraca uwagę ciekawa gra gitarzysty, który tworzy w tle czystą, bardzo melodyjną muzykę.
Serce Miasta to zmiana i ukłon w stronę
Oddziału Zamkniętego - szczególnie w bardzo dobrych, marszowych zwrotkach. Trochę obco brzmi tu wtręt w postaci nanaheyhey w refrenie. Nie psuje to kawałka, ale jednak w zasadzie niczemu nie służy (ani nie daje oddechu melodii, ani jej nie uzbraja).
Błękitem Oczu to styl w którym Peter Gun wypada najlepiej. Znakomity, bardzo melodyjny pop-rock, gdyby nie że śpiewany po polsku to bym powiedział, że typowy skandynawski pop (Daniel Andersson, Jayce Landberg, Daniel Lindstrom itp). Nie inaczej też gra na swoich solowych albumach
Mikael Erlandsson (Last Autumn's Dream).
Iracki to nieco mroczny rocker z jakby grunge'ową melodią. Jak posłuchacie to rozumiecie o co mi chodzi (refren, sposób śpiewania wokalisty).
Już Za Chwilę z doskonałym, delikatnie zaśpiewanym wstępem to kolejny pop-rockowy utwór bliski temu co uprawiają w skali makro skandynawscy muzycy. Żywa melodia i świetna produkcja i wielki żal, że utwór nie ma większej ekspozycji, bo potencjał radiowy ma bardzo duży. Następny
Haracz trochę nudzi, szczególnie w zwrotkach. W refrenie jest już znacznie lepiej, ale i on mógłby być bardziej wyraźny (żywiej zaśpiewany), bo potencjał w nim jest spory. Całość jednak dziwnie skonstruowane i ciekawa melodia w refrenie nie jest tak wyeksponowana jakby być mogła. Rozpędzony
4 Bramy to żywsze, hardrockowe granie. Zbyt jednak jednostronnie prowadzony numer bez dobrego refrenu.
Nieważne to powrót do formy z Już Za Chwilę i Błękitem Oczu. Kawałek w bardzo podobnej do nich pastelowej tonacji, bardziej jeszcze popowy. Przyjemny, idealny na miłe spędzenie czasu. Humorystycznym wątkiem jest
Pocałuj Mnie zaczynający się wstawką rodem z muzyki disco polo, by po tym wjechać z najostrzejszym na płycie, nieomal metalowym graniem.
Zróżnicowana muzyka i trzeba powiedzieć, że w tych lżejszych, bardziej popowych rejonach grupa wypadła o niebo lepiej. Bardzo dobrze brzmiąca płyta, świetnie zaśpiewana, nieźle skomponowana. Słychać lata pracy i doskonalenia rzemiosła. Materiał może jeszcze nie najwyższych lotów, ale potencjał z pewnością jest spory. Polski zespół wart obserwowania.