„Rock ¿yje i ma siê dobrze”, ci¶nie mi siê na usta, gdy rzucam okiem na pó³kê z muzycznymi nowo¶ciami. Mimo, i¿ na rockowym niebosk³onie nie zab³ysnê³a ¿adna nowa gwiazdka, mimo, i¿ niczym Atlas, muzykê na swych barkach nosz± starzy giganci, jest siê z czego cieszyæ. Rok 2005 uraczy³ nas przynajmniej kilkoma genialnymi p³ytami, kilkoma ¶wietnymi i jednym totalnym rozczarowaniem, którego jednak wszyscy siê spodziewali. Wielcy nauczyciele sprê¿yli swe si³y i postanowili udowodniæ, ¿e wci±¿ s± muzyczn± potêg±. Z³o¶liwi powiedz±, ¿e napisali swój rockowy testament. Co¶ w tym jest. Trzeba siê liczyæ z ka¿dym dniem, a lepiej odej¶æ jak bohater. Zej¶cia ze sceny nie ¿yczê jednak nikomu. Niech graj±, niech wci±¿ zaskakuj± i zachwycaj±. Mo¿emy tylko ¿a³owaæ i dziwiæ siê, ¿e m³odzi tak uparcie nie chc± siê uczyæ. A mo¿e po prostu nie pomagaj± im w tym g³uche i krótkowzroczne wytwórnie oraz media? W porz±dku, moi kochani, czas na ma³± przeja¿d¿kê przez koñcz±cy siê rok 2005. Zapraszam...
Jednym z najwiêkszych wydarzeñ by³ powrót Roba Halforda do za³ogi Judas Priest i wydana z tej okazji p³yta z premierowym materia³em. Angel Of Retribution. O tym mówi³o siê wiele. Zachwyty miesza³y siê z utyskiwaniami, jedni dostali to na co czekali, inni poczuli siê lekko zawiedzeni. Jedno jest pewne, koncert siê nie odby³, ale Anio³ wzlecia³ do¶æ wysoko. Cieszy mnie zawarty tutaj kompromis miêdzy hard rockowaniem i metalizowaniem. Zadowala te¿ niesamowita forma wykonawcza wokalisty Roba Halforda. Daje to do¶æ mocn± pozycjê w¶ród nowo¶ci. Nawet u mnie, cz³owieka, który z metalem ma ju¿ ma³o wspólnego.
Na ¶wiecie mówi siê, ¿e Soul Mover Glenna Hughesa to najlepsza z premier roku 2005. Potwierdzam tê rewelacjê. Hughes wzmóg³ wszystkie swoje si³y i po raz kolejny postanowi³ byæ absolutnie szczery, wzglêdem siebie jak i swoich fanów. To zaskakuj±ce, ¿e facet, który od pewnego czasu co rok raczy nas nowa p³yt±, nie zni¿a swoich lotów i za ka¿dym razem mo¿emy siê zachwycaæ jego dokonaniami. Tak, zachwycaæ to najlepsze s³owo. Soul Mover rzeczywi¶cie porusza duszê, porusza cia³o. Jest to dok³adnie to, co dawali nam kiedy¶ tacy giganci jak Jimmi Hendrix, czy Led Zeppelin. Niby to samo, lecz jednak w nowym sosie. Glenn Hughes przyzwyczai³ nas ju¿ do tego, i¿ nie zwyk³ w jednym roku koñczyæ na jednym wydawnictwie. W my¶l tej idei mo¿emy siê cieszyæ p³yt± Iommi/Hughes Fused. Tutaj inicjatywa wysz³a od samego Tony’ego Iommi’ego, który jak widaæ, bardzo cieszy siê wspó³praca z „Voice Of Rock”(tak kiedy¶ nazwano Hughesa). Fused to kawa³ ciê¿kiego hard rocka, któremu bli¿ej do klasycznych nagrañ Black Sabbath ni¿ czemukolwiek, co Tony nagra³ od 1980 roku. Mo¿e nawet od 1976 (era nies³awnego Technical Extasy). To chyba wystarczaj±ca rekomendacja. Ich kolega z muzycznej ³awki, Joe Lynn Turner, równie¿ zebra³ gromkie brawa za p³ytê Unusual Suspects. Joe uparcie trwa przy swoim stylu kontynuuj±c tradycjê Rainbow 80 – 84 i Deep Purple z okresu Slaves And Masters. Jest to wci±¿ najwy¿szej próby hard rock z elementami arena oriented rocka. Joe’go us³yszeæ mo¿na by³o równie¿ w tym roku na nowej p³ycie Brazen Abbot pod tytu³em My Ressurection. Projekt Nikolo Kotzev’a nie oferuje nam ¿adnych rewolucji, wci±¿ jest to zawodowy melodyjny hard rock z elementami rocka progresywnego.
Na tym samym podwórku bawi± siê weterani z Deep Purple. ¦mia³o mogliby ju¿ odpu¶ciæ i spocz±æ na laurach wci±¿ ¿ywej s³awy. Oni jednak urodzili siê po to by graæ. I graj±. Z powodzeniem, moi drodzy, z powodzeniem. Mimo, i¿ kompozycyjnie s± tak klasyczne, Rapture Of The Deep mo¿na ¶mia³o dzi¶ nazwaæ eksperymentem. Bo któ¿ tak gra? W naturze wszystko zatacza ko³o. Tak intensywnego u¿ycia organów hammonda nie s³ysza³em od dawna. Utwory s± „zagrane do koñca”, bez kompromisów, bez pob³a¿liwych u¶miechów. Zdecydowany sukces artystyczny, który wspó³gra z sukcesem komercyjnym. The Rolling Stones to nieco starsza gwardia. Kilka lat temu my¶la³em, ¿e Mick Jagger i spó³ka my¶l± ju¿ o emeryturce. Wyobra¿a³em sobie, ze 40 Licks to ich po¿egnanie, podsumowanie b³yskotliwej kariery brytyjczyków. Nic z tego. Oni szykowali siê po prostu na wiêksz± eksplozjê. Bigger Bang zaskoczy³ starych i m³odych. Mimo, i¿ jest to p³yta zdecydowanie rockowa, znalaz³a swoje miejsce na pó³kach ludzi lubuj±cych siê w graniu mocniejszym i l¿ejszym. Kawa³ porz±dnego bujania. Miejmy tylko nadziejê, ¿e na ¿ywo wci±¿ s± takim wulkanem energii.
Potwierdza siê zasada, o której pisa³em na samym pocz±tku. Oldies win, Young Guns lose. Alice Cooper to równie¿ facet w wieku przedemerytalnym, który ani my¶li odstawiaæ mikrofonu. Dirty Diamonds to wielce przekorny materia³. Mocne granie miesza siê tutaj z prawdziwym popem, pop przechodzi w bluesa a tu i ówdzie pojawiaj± siê dêciaki. Fani muzycznego eklektyzmu bêd± zachwyceni. Znudzeni jednostajno¶ci± bêd±, jak ja, mêczyæ nowego Coopera a¿ do zap³onu odtwarzacza cd. Na tym polu Bruce Springsteen stanowi zupe³ne zaskoczenie. Boss od³o¿y³ gdzie¶ przepych nowoczesnego studia, zrezygnowa³ z mnogo¶ci muzyków i nagra³ najbardziej osobist± p³ytê od wielu lat. Devils And Dust to nastrój spalonej s³oñcem pustyni, ma³ego miasteczka pe³nego tajemnic i niedomówieñ, a w rezultacie ca³ej ameryki. Springsteen piêtnuje zaanga¿owanie swojego kraju w konflikty zbrojne, rozprawia siê z polityk± George’a W. Busha. Nie ma tu jednak dos³owno¶ci i mocnych gitar. Jest tylko Boss i jego muzyka. Polecane jako ¶cie¿ka d¼wiêkowa do przemy¶leñ. Na podobnej p³aszczy¼nie odbieram now± p³ytê Roberta Planta. Mighty Rearanger to dzie³o przede wszystkim dla tych, którym nie wystarcza ci±g³e „³ubudu” i potrzebuj± trochê muzycznej przestrzeni. Stary Plant wci±¿ trzyma siê tych najbardziej odjechanych brzmieñ, które charakteryzowa³y nagrania zespo³u Led Zeppelin. S³ychaæ, ze wyp³ywa³y one bezpo¶rednio od niego i to w³a¶nie on jest specjalist± w tej kwestii. Polecam miêdzygwiezdnym mentalnym podró¿nikom. To rzecz dla was.
Niezmordowany Neal Schon, wtóruj±c jakby Glennowi Hughesowi, zaskoczy³ nas w tym roku a¿ dwoma wydawnictwami. Najpierw ukaza³a siê p³yta World’s Play jego ¶wie¿ego projektu Soul Sirkus. Schon skupi³ wokó³ siebie muzyków znanych i lubianych, przede wszystkim fenomenalnego wokalistê Jeffa Scotta Soto (Yngwie Malmsteen, Kuni) i basistê Marco Mendozê (Whitesnake). Muzyka proponowana przez Soul Sirkus to jeden z mocniejszych wyskoków legendarnego gitarzysty. Riffy s± metalowe, utwory szybkie. Ten rock jest naprawdê hard. Mo¿na by pomy¶leæ, ¿e by³ to sposób na wy¿ycie siê przed nagraniem kolejnej p³yty z zespo³em Journey. No w³a¶nie. Napisa³em gdzie¶, ¿e nowa p³yta zespo³u Journey jest jak przeja¿d¿ka rolls royce’m. Royce’m nigdy nie jecha³em, jednak wyobra¿am sobie, ze uczucia mog³yby byæ podobne. P³yta Generations to muzyczna elegancja, ¶wiadomo¶æ kreowanej sztuki i ¶wiadomo¶æ swego miejsca na muzycznym rynku. Przede wszystkim Schon nagra³ rzecz ambitn±, wykraczaj±c± nieco poza hard rockowe, czy aorowe kanony. Jest tu du¿o przestrzeni charakterystycznej choæby dla U2. Muzyka nie wchodzi jednym uchem, by wypa¶æ drugim. Czasem dopiero które¶ z rzêdu przes³uchanie daje nam pe³en obraz p³yty i zupe³nie nowe emocje. Panowie Schon, Augieri, Cain, Valory i Castronovo podzielili siê rol± wokalisty, co jest wydarzeniem bez precedensu w karierze zespo³u. Bez precedensu jest równie¿ to, ¿e wokalista solowo rozk³ada na ³opatki macierzyst±, ciesz±c± siê ogromnym uznaniem grupê. Tego cudu dokona³ Bruce Dickinson, który wraz z Tyranny Of Souls pokaza³, jak nale¿y graæ heavy metal, by ten przesta³ nu¿yæ. Powiedzmy to wprost, Tyranny... to rzecz epicka, na poziomie najlepszych nagrañ Iron Maiden. Jest tutaj jednak co¶ wiêcej. Bruce nie boi siê nowoczesnych smaczków, bezpiecznej dawki elektroniki. Gdzie trzeba jest subtelny i delikatny, gdzie trzeba potrafi porz±dnie przy³o¿yæ. Przez ca³e 45 minut Tyranny Of Souls nie u¶wiadczymy uczucia nudy, gdy¿ tutaj naprawdê du¿o siê dzieje. Jak w porz±dnym filmie science fiction, które Bruce tak uwielbia. Do kompletu z Dickinsonem podawaæ mo¿na Atomic Soul Russella Allena. Po³±czenie rocka progresywnego z melodyjnym hard rockiem, mistrzowsko wykonane i atrakcyjnie zaserwowane. Lipservice zespo³u Gotthard i Devil's Playground Billy’ego Idola to p³yty, które polecam na porz±dne rockowe imprezy. Tak ¿ywio³owego materia³u nie s³ysza³em od dawna. Szwajcarzy z Gotthard u¶miechnêli siê do tych, którzy z ³ezk± w oku wspominaj± kolorowe lata 80te i marz±, by co¶ z tego klimatu powróci³o. No i maj± to, za czym têsknili. Lipservice l¶ni wieloma barwami, porywa sw± bezpretensjonalno¶ci±. Kompozycje s± bezczelnie melodyjne, refreny na d³ugo zostaj± w g³owie. Proszê sobie wyobraziæ, ¿e jedno z konserwatywnie metalowych pism wystawi³o tej p³ycie maksymaln± notê. To o czym¶ ¶wiadczy. Billy Idol ponownie zaprosi³ do wspó³pracy starego przyjaciela Steve’a Stevensa (jeden z najlepszych w gitarowym fachu) i stworzy³ p³ytê, która w pe³ni zadowoli tych wszystkich, którzy marzyli o ca³ej p³ycie w stylu utworu, jaki Idol nagra³ do filmy Speed. Devil’s Playground to hard rock a¿ huczy. Je¶li ju¿ mowa o tego typu graniu, nie mo¿na nie wspomnieæ o come backu Motley Crue. Wydawniczo niczym specjalnym siê nie wykazali Podobnie jak wcze¶niej Van Halen (przy okazji zestawu Best Of Both Worlds) zaserwowali nam kolejn± sk³adankê zaopatrzon± w zaledwie trzy premierowe nagrania. Dobre nagrania. Je¶li jednak Red, White And Crue ma byæ zapowiedzi± przysz³orocznego materia³u, jest na co czekaæ. Crue po reunion doskonale radz± sobie koncertowo, czego dowodem s± pe³ne sale i prawdziwie wybuchowe przedstawienia... Vince Neil, jak widaæ, dzielnie walczy z nadwag±... Ozzy Osbourne i Styx postawili na sprawdzon± metodê nagrania p³yt z coverami. Ozzy rzuci³ siê na g³êbok± wodê i na swej p³ycie Under Cover (wcze¶niej bêd±cej czê¶ci± boksu Prince Of Darkness) wykona³ utwory takich legend jak King Crimson, The Rolling Stones, The Beatles czy Erica Burdona. Jak sam mówi³, zawsze chcia³ to zrobiæ. Dziêki wspania³ym muzykom (krêæcie nosem ile chcecie) uda³o mu siê. Big Bang Theory zespo³u Styx to ho³d z³o¿ony artystom, u których Tommy Shaw i spó³ka pobierali lekcje muzyki. Bêdê szczery, dawno nie s³ysza³em tak ¶wietnie wykonanych przeróbek Jethro Tull, czy The Beatles. Pyta³em specjalistê, w pe³ni mnie popiera w tej kwestii. Brian May i Roger Taylor, mimo protestów fanów zespo³u Queen, postanowili zreaktywowaæ na dobre star± monarchiê pod szumn± nazw± Return Of The Champions. Zebra³o siê im za to ciêgów od krytyków, ale i od fanów. Nowy nabytek w postaci Paula Rodgersa okaza³ siê troszkê niefortunny. Rodgers, który sam jest kawa³kiem rockowej historii (Free, Bad Company) i zaczyna³ jeszcze przed Queen, ma zdecydowanie bluesow± barwê g³osu i takie¿ emploi. Mocno gryzie siê to z ekspresj± i ekstrawagancj± Freddie’go Mercury’ego i nigdy nie zadowoli konserwatywnych fanów. Ja jestem wiernym poddanym Królowej i z przyjemno¶ci± s³ucham eksperymentu z Rodgersem, jednak niejednokrotnie odstêpstwa od oryginalnych linii wokalnych rani± moje uszy. Szanowny Brianie, szanowny Rogerze, trzeba sobie zadaæ pytanie, jeste¶my zespo³em Queen, czy tylko swoim w³asnym cover bandem? Za to nowy wyczyn Bon Jovi Have A Nice Day skwitujmy minut± milczenia...
Tak mniej wiêcej przedstawia siê miniony rok. Pragnê uczuliæ czytelników, ¿e wymieni³em jedynie p³yty, które najczê¶ciej krêci³y siê w moim odtwarzaczu. Je¶li zapomnia³em o jakim¶ wydawnictwie nie by³ to z mojej strony gest z³ej woli. Miejcie to na uwadze i b±d¼cie dla mnie wyrozumiali. Jakby na to nie patrzeæ rok 2005 by³ jeszcze lepszy ni¿ miniony, a i 2006 zapowiada siê dobrze. Mo¿na oczywi¶cie pytaæ, dlaczego to przede wszystkim weterani tworz± rynek dobrej muzyki, mo¿na narzekaæ na brak wyra¼nej rewolucji. Co jednak jest lepsze, rewolucja, czy ewolucja? Ja stawiam na to drugie. Przede wszystkim jednak nale¿y s³uchaæ muzyki, odbieraæ j± na swój sposób, kupowaæ p³yty, chodziæ na koncerty. Muzyki nie rozk³ada siê na czynniki pierwsze, muzykê siê prze¿ywa i czuje.
Komentarze () |
|
|
|
|
|