|
Strona 2 z 3 HARD ROCK SERVICE: Twoje dokonania solowe zdradzaj± jednak inne fascynacje muzyczne. S³ychaæ tu starego dobrego hard rocka i shreddersk± szko³ê gitarow±. Czy granie w Analogu oznacza zarazem zarzucenie wcze¶niejszego stylu? RADEK CHWIERALSKI: Ale¿ sk±d. Po prostu w Analogu nie pasowa³oby granie shredderskich solówek, bo nie o to chodzi w tej muzyce, gdzie najwa¿niejszy jest przekaz. Wiadomo, ¿e w autorskich kompozycjach oraz w tych, które gram w Scandalu, jest ju¿ wiêcej miejsca na popisy gitarowe. Trzeba byæ uniwersalnym muzykiem, ale nie trac±c przy tym samego siebie. My¶lê, ¿e jak do tej pory udaje mi siê i¶æ t± drog±.Kiedy nagrywam jako sideman u ró¿nych artystów, muszê jak najlepiej wpasowaæ siê w styl, klimat tego¿ artysty. Zawsze jednak zostawiam swój pazur, pewne charakterystyczne zagrywki, czy nawet zabiegi artykulacyjne jak glissy czy bendingi, co pozwala rozpoznaæ, ¿e bra³em udzia³ w takowym¿ nagraniu. Nie oznacza to, ¿e doszed³em do tego, ¿e mam swój styl. Ca³e ¿ycie nad nim pracujê i bêdê pracowaæ, bêdê kszta³towaæ swój wizerunek wszêdzie, gdzie mam okazjê pozostawiæ kilka swoich d¼wiêków. Ju¿ niektórzy mówi±, ¿e zawsze poznaliby moj± grê. To du¿y komplement, bo o to przecie¿ powinno chodziæ gitarzy¶cie, ¿eby odnale¼æ siê w tym g±szczu d¼wiêków gitarowych, ¿eby byæ sob± i tworzyæ co¶ swojego, charakterystycznego, nowego. HARD ROCK SERVICE: W jakich kierunkach teraz bêdziesz pod±¿a³ jako muzyk? RADEK CHWIERALSKI: Chodzi ci o styl grania, gatunek uprawianej muzyki? Zawsze by³em i bêdê gitarzyst± rockowym i choæbym chcia³ to ju¿ siedzê w tym tak g³êboko, ¿e nie da siê wyrwaæ tych korzeni. Jestem jednak mocno otwarty na wszelkie inne gatunki muzyczne. W ka¿dym z nich mo¿na znale¼æ co¶ interesuj±cego, zarówno jako s³uchacz jak i muzyk. Ja staram siê wychwyciæ to, co wed³ug mnie jest najciekawsze, najcenniejsze w danej stylistyce, a pó¼niej umiejêtnie przemyciæ to do swojego ¶wiata rockowego. Nie chodzi tu bynajmniej o jakies plagiatorstwo, którym notabene brzydzê siê straszliwie do tego stopnia, ¿e gdy co¶ komponujê i zaczyna mi to w choæ minimalnym stopniu przypominaæ co¶, co znam, rezygnujê z komponowania tego utworu. Chodzi³o mi o to, ¿e w danej muzyce kreowane jest od dziesi±tków lub setek lat pewnego rodzaju my¶lenie, tradycja, kultura grania, która ma swoj± historiê i wyra¼ne powody, ¿eby egzystowaæ w takiej postaci, w jakiej egzystuje aktualnie. Tote¿ wiele cennych rzeczy odnajdujê w jazzie jak np. frazowanie, granie "do ty³u", unikniêcie strachu przed overtonami. W country np. ciekawe dwu i trójd¼wiêki, w bluesie piêkne, prawdziwe i celowo nieczyste bendingi, które nadaj± tylko smaku otaczaj±cym je d¼wiêkom itd. HARD ROCK SERVICE: Zaciekawi³o mnie okre¶lenie "granie do ty³u", poniewa¿ po raz pierwszy siê z nim spotykam. Korzystaj±c z okazji od razu o to zapytam, a z pewno¶ci± zaciekawi to równie¿ czytelników... RADEK CHWIERALSKI: To do¶æ techniczna sprawa. Wiêkszo¶æ gitarzystów, a i basistów ma tendencjê do przyspieszania. Ci, którzy latami æwicz± z metronomem, osi±gaj± obowi±zkowy poziom grania równego. Chodzi o granie w punkt. Kiedy jednak pos³uchamy zagranicznych pierwszoligowych muzyków oraz jazzmanów, równie¿ polskich, mo¿emy zauwa¿yæ, ¿e nieco oci±gaj± nuty, graj± jakby flegmatycznie, s± minimalnie za kresk±, je¶liby wyobraziæ sobie wizualnie uderzenie metronomu np. w æwierænutach. Znakomitym przyk³adem jest John Scofield>, albo te¿ Pat Metheny, których bardzo sobie ceniê. Graj± do ty³u, wtedy bas wyzwala jakby d¼wiêk gitary. Z kolei gdy basista tak samo gra do ty³u, mo¿na powiedzieæ, ¿e jego d¼wiêk wyzwala stopa w perkusji. Granie do ty³u to bardzo zawodowy aspekt wydobywania d¼wiêków. Mówi siê, ¿e to jest groove'owe granie. Zwróci³ mi na to uwagê mój basista Pawe³ Gawlik, który wiele lat otacza³ siê w praktyce jazzmanami. Jako za¿y³y rockman nie zwraca³em na to wcze¶niej uwagi, bardziej na technikê i melodykê. Nie wiedzia³em o istnieniu grania do ty³u. To naprawdê da siê ³atwo zauwa¿yæ. W³a¶nie mniej wiêcej od pó³tora roku pracujê g³ównie nad tym. Z kolei mój perkusista, W³odi Tafel, znany jest w bran¿y z tego, ¿e oci±ga werbel. Tylko on nie wypracowa³ tego, lecz siê z tym urodzi³. Szczê¶ciarz. A mo¿e p³ynie w jego ¿y³ach murzyñska krew. :-) HARD ROCK SERVICE: Plotka g³osi, ¿e zamierzasz co¶ wspólnie nagraæ z do¶æ znanym ju¿ wêgierskim wirtuozem gitary Tamasem Szekeresem. Czy bêdzie to jaki¶ projekt typowo gitarowy, czy zdecydujecie siê na zatrudnienie jakiego¶ wokalisty? RADEK CHWIERALSKI: :-) Pierwsze dwa s³owa Twojego pytania mog± byæ ju¿ na nie odpowiedzi±. Bardzo chcia³bym nagraæ co¶ wpólnie z Tamasem Szekeresem, jest ¶wietnym gitarzyst±, bardzo docenionym na Wêgrzech, gdzie muza gitarowa lepiej sie ma ni¿ u nas póki co. Niestety nie mia³em jak dot±d przyjemno¶ci poznaæ owego guitar player'a. Mia³em kiedy¶ pomys³ na wspólne przedsiêwziêcie z nim i jeszcze jednym gitarzyst±, st±d pewnie ta plotka, o której wspomnia³e¶. Póki co to tylko pomys³, ale kto wie, mo¿e zostanie on którego¶ dnia wcielony w ¿ycie. Nie jest to w ka¿dym razie nierealne, jak s±dzê. Nagrywam za to obecnie ze znanym polskim gitarzyst± Piotrem Zanderem, wieloletnim gitarzyst± zespo³u Lombard, który zaprosi³ mnie do wspó³pracy. Projekt nazywa siê Zanderhaus. Da³ siê ju¿ poznaæ kilka lat temu, kiedy te¿ wyda³ swoj± pierwsz± p³ytê. Obecnie pracujemy nad materia³em na drugi album Zanderhaus oraz od¶wie¿amy aran¿e i brzmienie z p³yty 36 i 6. Mam nadziejê, ¿e ten sk³ad równie¿ nied³ugo zacznie koncerty. HARD ROCK SERVICE: Który ze znanych muzyków, czy te¿ znanych zespo³ów by³ dla Ciebie najwiêksz± inspiracj±? A mo¿e by³ to jaki¶ muzyk ma³o znany? RADEK CHWIERALSKI: Najwiêksz±? By³o kilka. Najwiêksze piêtno wywar³ na mnie chyba jednak mój faworyt - Steve Vai, od którego grania nie jestem w stanie odkochaæ siê w ¿aden sposób. Karmiê siê ka¿dym jego d¼wiêkiem, który jest jak opowiadanie. Ka¿da nuta niesie za sob± przekaz, konkretn± emocjê. Jeszcze tylko jeden gitarzysta obok Vai'a nazywany jest przeze mnie mistrzem artykulacji - Jeff Beck, którego ostatnie p³yty zwali³y mnie z nóg. Normalnie ciary przechodz± mi po ca³ym ciele, gdy go s³ucham, w szczególno¶ci spokojnych tematów, gdzie Beck ma jeszcze wiêcej miejsca, ¿eby bawiæ sie ka¿dym d¼wiêkiem z osobna w nieprawdopodoby sposób. Nie by³ jednak Jeff Beck dla mnie tak du¿± inspiracj± jak John Petrucci ze wspania³ego zespo³u Dream Theater, którego by³em zagorza³ym fanem przez 7 lat, niemal klapki na oczach mia³em. Tak, DT to wspania³a szko³a. Rozpracowuj±c ich utwory (oczywi¶cie ze s³uchu, bo to jest warunek) wch³ania³em wiedzê dotycz±c± harmonii, kompozycji, aran¿acji, budowania i niwelowania napiêcia, artykulacji, podzia³ów rytmicznych i wielu jeszcze innych rzeczy. Jeszcze wcze¶niej wielk± inspiracj± dla mnie by³ Ritchie Blackmore z Deep Purple i Rainbow, którego zawsze uwa¿a³em za wspania³ego melodyka. W Purplach te¿ mocno siedzia³em kilka ³adnych latek.
|