|
IOMMI – Fused [2005] Wydawca: Sanctuary Records
1. Dopamine 2. Wasted Again 3. Saviour Of The Real 4. Resolution Song 5. Grace 6. Deep Inside A Stell 7. What You're Living For 8. Face Your Fars 9. The Spell 10. I Go Insane Sk³ad: Glenn Hughes – ¶piew i gitara basowa, Tony Iommi – gitara, Kenny Aronoff – perkusja, Bob Marlette - klawisze
Zag³êbiaj±c siê w temat klasyki muzycznej, wymieniæ koniecznie nale¿y dwa wielkie nazwiska sfer: wokalnej i gitarowej. Tony Iommi i Glenn Hughes ju¿ nie raz udowodnili, ¿e ich wspó³praca jest niezwykle owocna. Poczynaj±c od wspólnego wydania Seventh Star pod szyldem Black Sabbath ich ¶cie¿ki nie raz krzy¿owa³y siê, a na pami±tkê tego powstawa³y coraz to nowe wydawnictwa. Tak jak duet Coverdale – Page na sta³e wpisa³ siê w historiê rocka, tak zestaw Iommi – Hughes coraz czê¶ciej dopomina siê o podobn± pozycjê. Ostatnio po raz kolejny, my¶li tych dwóch panów uleg³y fuzji i oto mam niewypowiedzian± przyjemno¶æ przedstawiæ owoc tego scalenia - Fused.
P³odno¶æ twórcza pana Hughesa wprawia w podziw. Zastanawia mnie sk±d bierze on tyle si³, tyle pomys³ów i tyle czasu, na przygotowywanie kilku albumów na raz. Fused ukaza³ siê nied³ugo po tym, jak najnowszy solowy album tego artysty Soul Mover zawojowa³ sklepowe pu³ki. ¯eby tego by³o ma³o, min±³ dopiero rok od czasu, kiedy ukoñczy³ pracê z Dario Mollo nad kr±¿kiem Wild Seed of Mother Earth, który ukaza³ siê jako druga pozycja w dyskografii projektu Voodoo Hill. Najwyra¼niej jednak do gustu przypad³a Glennowi wspó³praca z Tonym. The 1996 Dep Session obchodzi zaledwie pierwsze urodziny, a ju¿ na podbój serc fanów ruszy³ jego m³odszy brat - Fused. Tak jak pierwsza z tych pozycji bardziej przypomina mi solowe dokonania Hughesa, tak najnowsze dzie³o najwyra¼niej stworzono pod dyktando Iommiego. Mroczna praca strun, z której s³ynie gitarzysta ze srebrnym krzy¿em na piersi, dominuje ju¿ od pierwszych d¼wiêków albumu. Dopamine brzmi, jakby naprawdê muzyków stymulowa³y nadmierne ilo¶ci hormonów. Zdecydowanie jest to jeden z najlepszych utworów na p³ycie, choæ podobny poziom (czego nie trudno jest siê domy¶liæ) utrzymuje siê w czasie trwania wszystkich 10 czê¶ci sk³adowych Fused. Surowy, bezwzglêdny styl gitarowy dajê siê we znaki tak¿e poprzez riff prowadz±cy w Wasted Again kolejnym, ¶wietnym, a jak¿e, numer. Zaskakuj±ce, jak tak, wydawa³oby siê, odmienne koncepcje muzyczne, spotykaj±ce siê na skrzy¿owaniu Hughes – Iommi, przyci±gaj± siê i stanowi± zgran±, wysokiej jako¶ci ca³o¶æ. Grobowe wizje gitarowe i lu¼ne wykonanie, jakim operuje wokalista sprawiaj± wra¿enie scalonej w ka¿dym wymiarze. Takie prze¶wiadczenie nie opu¶ci³o mnie tak¿e podczas delektowania siê Saviour of the Real. Najbardziej przypad³ mi w nim czêsto powtarzany, ¶piewny refren. Dobór s³ów nie by³ tutaj przypadkowy. Wyrazy zlewaj± siê, tworz±c melodyczn±, zadziorn± falê d¼wiêków. Nie tylko jednak ten zabieg by³ tutaj celowy. Wyciszone, ostatnie uderzenie w struny gitary, ³agodnie przechodzi w pocz±tek kolejnego utworu. Resolution Song to z pocz±tku spokojna (o ile kawa³ki z wokalem Hughesa mog± byæ spokojne) melodia. Nic jednak bardziej b³êdnego. Jak to w niegrzecznym zwyczaju Iommiego, tutaj równie¿ pa³eczkê musi w koñcu przej±æ cmentarny riff. Tutaj ju¿ doskonale mo¿na doj¶æ prawdziwego znaczenia tytu³u albumu. Nie ma co siê nad nim d³ugo g³owiæ nad potraktowaniem go dos³ownie. Spójno¶æ pracy Glenna Hughesa i Tonnego Iommiego wrêcz zadziwia. Modulacje g³osowe wokalisty porówna³abym nawet ze sprawnie dzia³aj±cym efektem gitarowym. Mog³abym tutaj wychwalaæ pod niebiosa profesjonalizm, z jakim panowie wykonali ca³a robotê, ale uwa¿am ¿e podobne temu epitety wi±¿± siê ju¿ na sta³e z tymi nazwiskami, a ludzie ci, maja je wypisane na czo³ach i w CV. Taryfa urgowanie nie obowi±zuje nadal. Osobom posiadaj±cym rozruszniki serca, metalowe p³ytki w mózgu, b±d¼ wstawki silikonowe, radze wy³±czyæ odtwarzacze na czas trwania Grace. Magnetyzm tego utworu móg³by powa¿nie naruszyæ stan zdrowia pacjentów. Dynamik±, kawa³ek ten bezwzglêdnie prze¶ciga pozosta³e, co zapewnia mu pozycjê najciekawszej z propozycji umieszczonych na Fused. B±d¼ co b±d¼ najwiêkszym przebojem, jaki nagra³ ten duet by³ No Stranger To Love, spokojna ballada, tote¿ choæby na pami±tkê tego faktu nale¿a³oby podobn± umie¶ciæ równie¿ i na tym kr±¿ku. Tak tez siê sta³o za po¶rednictwem Deep Inside the Shell. Nastrój utworu zmusi³ Tonego do spuszczenia nieco z tonu i wykonania spokojnej solówki, mo¿e dlatego, jest ona tak krótka. Niebawem jednak odrobi³ sobie to na planie What You’re Living For. Tutaj gitarowy fragment solowy jest ju¿ d³u¿szy, o znacznie szybszym tempie, oznaczony tak charakterystyczn± temu wykonawcy tajemniczo¶ci±. Teraz czas stan±æ twarz± twarz ze strachem. Face Your Fear wypada najs³abiej ze wszystkich utworów na albumie, co jednak nie znaczy, ¿e nie warto zwróciæ na niego uwagi. W koleje jednak stoi kolejna pere³ka - The Spell. Marszowa tonacja kawa³ka sprawia wra¿enie napisanej na potrzeby id±cych rzêdem do piek³a potêpieñców. Otoczenie p³on±cych, truj±cych piekielnych wyziewów, lament ofiar i szyderczy ¶miech demonów by³yby najodpowiedniejsz± sceneri± do nakrêcenia klipu dla tego numeru. Tak oto ¶cie¿ka w odmêty wiecznego potêpienia, genialny duet doprowadzi³ nas do ostatniego numeru na Fused. Dla tych, którym prze ca³y album brakowa³o rzewnych melodii, dziewiêciu minutowy I Go Insane mo¿e byæ, choæby do po³owy, wynagrodzeniem za cierpliwo¶æ. Zaznaczam jednak, ¿e tylko pierwsza czê¶æ utworu nadaje siê do z³o¿enia przy niej g³owy na poduszkê. Powoli rozkrêcaj±c atmosferê, kawa³ek nabiera tempa i charakteru w drugiej po³owie, a to znowu za spraw± zapêdów Iommiego do wprowadzania mrocznej tajemniczo¶ci na arenê nut tañcz±cych na piêcioliniach. Do g³osu dochodzi tak¿e Hughes, prze co I Go Insane staje siê znakomitym podsumowaniem ca³ego materia³u przedstawionego na p³ycie. Ciekawe, ¿e to w³a¶nie ostatni utwór daje pojêcie o tym wszystkim, co s³ysza³o siê przez prawie 50 minut trwania ca³ego albumu.
Bezwzglêdnie Fused to jedno z najlepszych i najciekawszych wydawnictw, jakie ujrza³y ¶wiat³o dzienne w roku 2005. Na pewno znamienite osobisto¶ci go tworz±ce s± g³ówna przyczyn± siêgniêcia po album, ale materia³, jaki na nim zosta³ zawarty zas³uguje na uwagê nie tylko rzeszy fanów duetu Iommi – Hughes. Ta dawka domapiny, przez zatracenie, ratowanie rzeczywisto¶ci i porcjê strachu, doprowadza do szaleñstwa – euforii d¼wiêku. Pozostawiam do przes³uchania i przemy¶lenia… .
Komentarze () |
|
|
|
|
|