|
Prolog: To co ka¿dy fan Heavy Metalu lubi najbardziej czyli Mystic Festival. To ju¿ czwarta edycja Mystic Festival. Z roku na rok panowie z Mystic Production staraj± siê coraz bardziej. Zaczynaj±cy z pocz±tku skromnie festiwal (pa¼dziernik 1999, Kraków - Hala Wis³y, gwiazda Emperor), przyci±ga³ pó¿niej coraz wiêcej zainteresowanych, zw³aszcza ¿e zbiera³ bardzo pozytywne opinie. Po zesz³orocznym prawdziwym ¶wiêcie Heavy Metalu (pa¼dziernik 2002, Katowice - Spodek, zagrali: Kreator, Satyricon, Gamma Ray, Sinister, Sinergy, Nile i inni) spodziewa³am siê czego¶ na prawdê wielkiego. W tym roku to jednak nie by³ festiwal tylko koncert w zasadzie jednej kapeli. Ale czy przy takiej gwie¼dzie mog³o byæ inaczej?
Part I: Live is Brutal czyli organizacja. Mia³am tê niezwyk³± przyjemno¶æ go¶ciæ na wszystkich Mysticach. Pierwsze wra¿enia z ka¿dego z koncertów to cudowna atmosfera i bardzo dobra organizacja. W tym roku zosta³am niemile zaskoczona.Wiadomo, na tego typu imprezach nie mo¿na unikn±æ t³oku, ale dlaczego na ³adnych parê tysiêcy ludzi zosta³y otwarte tylko dwa wej¶cia? Zostali¶my dos³ownie wci¶niêci przez nie do ¶rodka. Osoby, którym odmówiono wstêpu, by³y wypuszczane tymi samymi drzwiami co wchodz±cy, co powodowa³o jeszcze wiêksze zamiêszanie. Poza tym nie by³o osobnego wej¶cia dla osób niepe³nosprawnych (jak to w ogóle mo¿liwe?!), wiêc pan na wózku i jeszcze jeden nieszczê¶nik o kulach te¿ musieli staæ w tym t³oku. Do tego ogólne chamstwo ochroniarzy (nie zap³acono im czy jak?) i p³atne toalety (na co te bilety takie drogie?). Trzy razy siê zastanowiê, zanim wybiorê siê na kolejny taki koncert... Part II: Go¶æ niespecjalny czyli Frontside. Przyznam siê szczerze, ¿e nie znam za dobrze twórczo¶ci Frontside, ale na ¿ywo zabrzmieli trochê jak nieudolny Slayer z hardcoreowymi wstawkami. Mimo usilnych starañ wokalisty (swoj± drog± bardzo irytuj±cy kole¶...) nie uda³o im siê rozkrêciæ publiczno¶ci za wyj±tkiem paru osób (pewnie rodzina). Wiadomo, nie dla nich te t³umy przyby³y. Có¿, mo¿na siê by³o bardziej postaraæ z doborem go¶cia specjalnego... Part III: "Niech siê wal± wszyscy ¶wiêci, mnie tylko metal krêci" czyli Kat. Có¿ tu wiele pisaæ. Kat to klasa sama w sobie. A¿ trudno uwierzyæ, ¿e ci panowie maj± siwe w³osy i tyle pary w sobie! Zagrali to, co ka¿dy ich wielbiciel chcia³by us³yszeæ: Diabelski Dom, Czas Zemsty, Wyrocznia, £za Dla Cieniów Minionych, Purpurowe Gody, Maxsex itd. Ca³a hala szala³a. Czternastoletnie dzieciaki zapuszczaj±ce w³osy i ich 40-letni ojcowie, którzy ju¿ dawno je ¶ciêli. Przez chwilê mia³am wra¿enie, ¿e to oni s± gwiazd± wieczoru. Potêga Kata nadal dzia³a! Kostrzewski nic siê nie zmieni³, nadal g³upio gada (patrz wierszyk), a muzyka nic nie straci³a na swej mocy. By³o satanistycznie i ¶licznie! ¯yczê im kolejnych stu lat na scenie! Part IV (Fina³): Jaka jest ¯elazna Dziewica ka¿dy widzi czyli Iron Maiden S± takie kapele, których ka¿dy koncert gwarantuje zabawê i niew±tpliwie Iron Maiden do nich nale¿y. Oni zawsze zbior± komplet widowni (s± ju¿ drugi raz w ci±gu roku i sami widzicie), bo dla ka¿dego fana Heavy Metalu to uczta nie lada! Zaczêli od nowej p³yty. Wildest Dreams naturalnie, utwór idealny na pocz±tek imprezy. Nastêpnie posypa³y siê ¯elazne klasyki The Wicker Man, Can I Play With Madness, potem znów nowa p³ytka i Dance Of Death oraz No More Lies, dalej Brave New World, a nawet Lord Of The Flies z p³yty The X Factor... Oczywi¶cie nie zabrak³o scenicznego show czyli Dickinsona biegaj±cego to z flag± Wielkiej Brytanii, to przebranego za ¿o³nierza lub robi±cego wygibasy na rusztowaniach, Eddiego dokazuj±cego z Gersem i gigantycznego Edwarda - Kostuchy, który pokazywa³ na wszystkich ko¶cistym palcem przy s³owach: "Iron Maiden gonna get You, no matter how You far..." (kicz? ale jakie wra¿enie robi na ¿ywca!), a tak¿e zabawy z publiczno¶ci±. Nawet ci, dla których na co dzieñ w±tpliwy jest geniusz Maidenów na koncercie, wy¶piewuj± na ca³e gard³o Fear Of The Dark, The Number Of The Beast czy Run To The Hills. Tak, Ironi s± geniuszami w robieniu show! Mimo i¿ maj± swoje lata (³±czny wiek muzyków to chyba z tysi±c lat...) i zagrali po raz milionowy Hallowed Be Thy Name, nadal widaæ, ¿e to ich bawi i sprawia rado¶æ i to oczywi¶cie udziela siê publiczno¶ci. Sk³ad wzmocniony o trzeci± gitarê daje nawet tym najstarszym kawa³kom jak Wrathchild nowy wymiar, dziêki czemu nadal brzmi± ¶wietnie. Ogólnie wra¿enia na 5 z plusem! Dosta³am zastrzyk pozytywnej energii, który, mam nadziejê, starczy mi do nastêpnej ich wizyty (mo¿e jeszcze w tym roku? he, he...). -------------------------------- Autor: Yngwie
Komentarze () |
|
|
|
|
|