Menu witryny
Start
Nowiny
Recenzje
Polskie p³yty
Artyku³y
Podsumowania
Wywiady
F O R U M
Kontakt
Wideoklipy
Nasza playlista
Szukaj

 

Ostatnio komentowane
Nicolandia na ostro i melodyjnie (1 -krotnie komentowane) 05.02.2012.
Syndia - Syndia (9 -krotnie komentowane) 03.02.2012.
Sunstorm i emocjonalny ogieñ (1 -krotnie komentowane) 31.01.2012.
Lita Ford nie zwalnia tempa (1 -krotnie komentowane) 23.01.2012.
Steel Panther - 'Balls Out' (2 -krotnie komentowane) 20.01.2012.

 

   
 
W.A.S.P. w Polsce, listopad 2004 Drukuj Email
Wpisa³: Nienor   
04.09.2005.

W.A.S.P.,
17.11. 2004, Warszawa - Klub Studencki "Stodo³a"

20 lat obecno¶ci na ¶wiatowym rynku hard'n'heavy. Bezsprzeczny tytu³ legendy tego gatunku, legendy ¿ywej, bo wci±¿ daj±cej z siebie wszystko i utrzymuj±cej siê na wysokim poziomie w tych jak¿e ciê¿kich czasach dla muzyki zrodzonej w latach osiemdziesi±tych. Wiele takich zespo³ów mo¿na by wymieniæ, ale je¶li do powy¿szego opisu dodaæ jedno s³owo: Blackie, wszystko staje siê jasne. W.A.S.P.

 

 

Siedemnastego listopada tego roku nazwa ta sta³a siê najbardziej w historii wyrazista dla polskich fanów tej grupy. Godzina 21:30, Klub Studencki "Stodo³a", ponad 500 osób wykrzykuj±cych to jedno, znacz±ce dla nich tej nocy chyba najwiêcej, s³owo: W.A.S.P.! Na ¶rodku sceny, tam gdzie zwykle znajduje siê mikrofon, który zbiera ¶piewane przez wokalistê g³oski, sta³ odarty ze wszystkich, poza czaszk±, ko¶ci S-kszta³tny krêgos³up. Stopieñ jego zniekszta³cenia odpycha³ mnie od prób wyobra¿enia sobie, jak móg³by wygl±daæ zbudowany na nim cz³owiek, ale có¿, to jeden z tych elementów, które pasuj± do wizerunku zespo³u, na ok³adkach p³yt którego takie widoki nie s± rzadko¶ci±. Nie zdziwi³o wiêc nikogo to, ¿e do szyi tego¿ ko¶ciotrupa przymocowana by³a konstrukcja, maj±ca chyba wyobra¿aæ kierownicê motocykla.

 

Grupka technicznych krêci³a siê jeszcze w pobli¿u, ochroniarze zajmowali swoje miejsca pod scen±, a ci którzy zdo³ali siê ju¿ znale¼æ na korzystnych ze wzglêdu widoczno¶ci miejscach zdzierali sobie gard³o Imagepróbuj±c wywo³aæ zespó³, kiedy przedzieraj±c siê przez g±szcz ludzkich postaci uda³o mi siê zaj±æ pozycjê w drugim rzêdzie, tu¿ naprzeciw g³o¶ników stanowi±cych pó¼niej odg³os dla gitarzysty. Oci±gaj±cy siê maruderzy wychodzili jeszcze z klubowych ³azienek, skoñczywszy nak³adanie na w³osy ton lakieru, ich tapirowanie i przyczernianie konturów oczu. W powietrzu da³o siê wyczuæ t± niepowtarzaln±, towarzysz±c± nieustannie tego typu wydarzeniom, euforiê.

Okrzyki z widowni coraz bardziej nabiera³y na mocy, a¿ w koñcu sta³o siê. ¦wiat³a zgas³y. Brawa, piski publiki i jeden tylko wyraz: "W.A.S.P.". Teraz do akcji wkroczy³a aran¿acja ¶wietlna i scena rozb³ys³a mnóstwem kolorów z których prym wiod³a, nie trudno zgadn±æ, czerwieñ. Z zaciemnionych k±tów sceny wy³oni³y siê gwiazdy wieczoru. W mojej g³owie zrodzi³o siê chyba to samo pytanie, co w my¶lach pozosta³ych uczestników koncertu: "Co zagraj±?". ¦ledz±c listy utworów, jakie pojawi³y siê na innych europejskich koncertach mo¿na by³o spodziewaæ siê konkretnego zestawienia. Z drugiej strony jednak sam Blackie Lawless zapowiada³ zmianê repertuaru dla pañstw, w których koncertowaæ bêdzie po raz pierwszy, czyli dla Polski równie¿. Zaczê³o siê, ostry pocz±tek i On Your Knees. "On your knees that's where we all should be..." i w³a¶nie tak siê sta³o, bo publika z nieopisan± rado¶ci± przywita³a ten kultowy ju¿ kawa³ek. To by³ jednak dopiero pocz±tek, bo bardzo p³ynnie, prosto z pierwszej kompozycji zaproszono nas do "Wnêtrza Elektrycznego Cyrku". Pomimo, ¿e nag³o¶nienie na sali pozostawia³o wiele do ¿yczenia, ogromn± niespodziank± by³o dla mnie jak fantastycznie radzi³ sobie przy mikrofonie wokalista. Fakt faktem Blackie piastuje to miejsce od prawie 20 lat, co mog³oby wiele usprawiedliwiaæ, ale tym razem nie by³o takiej potrzeby. Chyba nie pomylê siê wiele, je¶li powiem, ¿e ¶piewa³ niemal identycznie z nagraniami studyjnymi. Niemal, bo us³yszeæ mieli¶my okazjê sporo ozdobników, przed³u¿eñ i innych swego rodzaju "ulepszeñ" zaprezentowanych utworów.

Równie p³ynnie jak rozpocz±³ siê Inside The Electric Circus, mia³ swój pocz±tek kolejny numer wykonywany przez legendê zza oceanu: Hate To Love Me. Tutaj za to zwróci³a moj± uwagê doskonale prowadzona przez Frankiego Banali sekcja rytmiczna. Sam perkusista by³ bardzo s³abo widoczny z racji ci±gle mieni±cych siê barwnych ¶wiate³, ale w koñcu nie przychodzi siê na koncert, aby ¶ledziæ wzrokiem wszystkie ruchy ka¿dego z cz³onków zespo³u. Dalej nast±pi³a chwila ciszy, ale tylko ze strony gwiazd. To co dzia³o siê po¶ród publiczno¶ci trudno opisaæ. Chyba wszyscy wyczuli¶my przez skórê, ¿e nastêpnym, co us³yszymy tego wieczoru, bêdzie kawa³ek, na który wiele osób czeka³o. "I ride, I ride the wind that brings the rain..." rozleg³ siê niski g³os Blackiego, a zaraz po tym otwar³o siê 500 garde³ wydaj±c melodyczny okrzyk: Wild Child!. Co prawda liczy³am na to, ¿e w³a¶nie przy d¼wiêkach tego utworu bêdziemy mieli okazjê nawi±zaæ g³osowy kontakt z zespo³em, to mia³o jednak miejsce tylko po czê¶ci, bo wokalista pozwoli³ nam za¶piewaæ samodzielnie tylko raz i to doskonale znany wszystkim refren, ale i tak publiczno¶æ bawi³a siê przy tym ¶wietnie, a i wygl±daæ musia³o to pociesznie, skoro Darrell Roberts u¶miecha³ siê szeroko obserwuj±c ten t³um krzycz±cych ludzi. Chyba najbardziej zabawnym fragmentem by³o to wyd³u¿one "youuuu...", przy którym sam Lawless lekko zafa³szowa³. Mimo tego na koncercie czu³am siê jak gdybym s³ucha³a najlepszego w historii wydania "The best of W.A.S.P.", bo trudno inaczej okre¶liæ zestawienie jakim uraczyli nas panowie tego wieczoru. Jednym s³owem posypa³y siê hity: Animal (Fuck Like A Beast), pó¼niej L.O.V.E. Machine i znowu szaleñstwo pod scen±.

Niezmordowana publika dawa³a na ka¿dym kroku odczuæ zespo³owi jak dobrym posuniêciem z ich strony by³a wizyta w "Stodole", po raz pierwszy i ustanowienie 17.11.2004 znamienit± dat± w historii muzyki rockowej w Polsce. D³uga solówka da³a Robertsowi i Mike'owi Duda okazjê do pokazania siê wszystkim. Bieganie po scenie to nieod³±czny element ka¿dego widowiska tego typu i na szczê¶cie i tutaj nie oby³o siê bez tego. Show sta³ siê jeszcze bardziej widowiskowy kiedy Blackie pocz±³ wspinaæ siê na wspominanyImage wcze¶niej szkielet, s³u¿±cy dot±d jako ciekawe rusztowanie dla mikrofonu. Stoj±c na samej górze, wysoko ponad naszymi g³owami, o¶wietlony zielonym ¶wiat³em, wygl±da³ w samej rzeczy, jak "Neonowy Bóg" wy¶piewuj±cy do tego s³owa nowej kompozycji Come Back To Black. W koñcu ta trasa koncertowa ma na celu promocjê najnowszego albumu, tote¿ nie mog³o siê obyæ bez choæ jednego (jak siê pó¼niej okaza³o tylko jednego) utworu z tego¿ albumu. Publika kupi³a kawa³ek od razu, po nied³ugim czasie sami zaczêli¶my wykrzykiwaæ powtarzaj±ce siê s³owa refrenu. I znowu powrót do klasyki: Headless Children jeszcze nigdy nie podoba³ mi siê tak bardzo jak wtedy.

Atmosfera w klubie by³a gor±ca i chyba ku jej och³odzeniu zespó³ postanowi³ zagraæ co¶ wolniejszego. Mnie osobi¶cie najbardziej na to miejsce pasowa³by Sleeping (In The Fire), ale oto us³yszeli¶my zapowied¼: "This one's from The Crimson Idol" i wszystko by³o jasne. Dynamiczna, jedna z najpiêkniejszych ballad jakie s³ysza³am, The Idol. Chyba nie tylko mnie przeszed³ dreszcz podczas ods³uchiwania niesamowitego solo Darrella Robertsa. Grom oklasków, jaki nast±pi³ po zakoñczeniu utworu, by³ jak najbardziej zas³u¿ony. W³a¶nie zd±¿y³am siê, jak to w moim zwyczaju przy tego typu utworach, rozmarzyæ, kiedy ¶wiat³a zgas³y. Demoniczny szkielet zacz±³ jarzyæ siê na niebiesko, a twarz i d³onie Blackiego fosforyzowa³y zielon± barw±. Poza tym widokiem nasta³a ca³kowita ciemno¶æ. Oto t³o jakie przygotowali cz³onkowie W.A.S.P. do odegrania Kill Your Pretty Face. Wymowa utworu i scenografia wydawa³a siê przenosiæ do kadru z filmu o Freddym Kruegerze, bo hu¶taj±ce siê na elastycznym ko¶æcu elementy cia³a mog± przera¿aæ, a efekt potêgowany by³ przez tajemniczo¶æ d¼wiêków w tle. Oko³o 4 minutowy show zakoñczy³o ponowne pojawienie siê barwnych ¶wiate³ i pocz±tkowe d¼wiêki nastêpnego na li¶cie utworu: The Real Me. Ludzie pod scen±, ju¿ prawie godzinê podskakuj±cy i ¶piewaj±cy znane sobie na pamiêæ teksty piosenek, nadal próbowali przekrzyczeæ artystów dla nich wystêpuj±cych, tak podczas tej kompozycji, jak i nastêpnej: I Wanna Be Somebody. Tutaj a¿ prosi³o siê by Blackie "pobawi³" siê z nami w ¶piewanie, ale niestety, znowu dozna³am zawodu. Nie oznacza to, ¿e nie bawi³am siê ¶wietnie. Niestety utwór jak szybko siê zacz±³, tak szybko skoñczy³, a grupa bez s³owa zniknê³a ze sceny. "Koniec?" przewinê³o mi siê przez my¶l. "Nie, nie mo¿liwe, trochê za krótko..." i mimowolnie podczas przejmuj±cej ciszy spowodowanej zaskoczeniem publiczno¶ci krzyknê³am: Blind In Texas!. Kilka osób powtórzy³o za mn±, a mo¿e na my¶l po prostu przysz³o im to samo w tym samym czasie...

Scena pociemnia³a, a z t³umu zaczê³y dochodziæ zniecierpliwione krzyki: "W.A.S.P., Blackie, W.A.S.P., Blackie, W.A.S.P., Blackie, W.A.S.P., Blackie ...!". Uda³o siê, wykrzyczeli¶my ich, bo wywo³anie to za ma³e s³owo. "The last one before we go: Blind In Texas. Tak, w³a¶nie ten kawa³ek mia³ zakoñczyæ warszawski koncert amerykañskiej legendy. Ostatnie wersy wy¶piewane równo z zespo³em, ostatnie piski i brawa, koniec. Pomimo, ¿e próbowali¶my wyprosiæ jeszcze jeden bis, nie uda³o siê i przysz³o nam skierowaæ siê w stronê szatni, dziel±c siê po drodze wra¿eniami z tego niezapomnianego wydarzenia. Blackie Lawless i grupa na ¿ywo. Najwiêksze hity W.A.S.P. w genialnej oprawie wizualnej. Mnóstwo fanów z wypiekami na twarzy. Tak chyba w kilku s³owach stre¶ci³abym to co dzia³o siê siedemnastego listopada w warszawskiej "Stodole". Oby takich widowisk wiêcej i zapraszamy ponownie, mamy nadziejê, ¿e polscy fani wypadli z najlepszej strony w oczach sk³adu do tego stopnia, ¿e bêdzie on odwiedza³ nas czê¶ciej i graæ bêdzie d³u¿ej, bo to chyba jedyny zauwa¿alny minus tego wystêpu. Dziêkujemy i zapraszamy!

-----------------------
Autor: Nienor [ Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, w³±cz obs³ugê JavaScript w przegl±darce, by go zobaczyæ ]
Komentarze (1)add
tomasz: ...
W.A.S.P. - Kraków 9.11.09 KLUB STUDIO :-)
1

pa¼dziernik 07, 2009
Napisz komentarz
quote
bold
italicize
underline
strike
url
image
quote
quote
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley


Wpisz kod umieszczony obok


busy
 
« poprzedni artyku³   nastêpny artyku³ »

 

HARDROCK.COM.PL
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.

statystyka