Menu witryny
Start
Nowiny
Recenzje
Polskie płyty
Artykuły
Podsumowania
Wywiady
F O R U M
Kontakt
Wideoklipy
Nasza playlista
Szukaj

 

Ostatnio komentowane
Nicolandia na ostro i melodyjnie (1 -krotnie komentowane) 05.02.2012.
Syndia - Syndia (9 -krotnie komentowane) 03.02.2012.
Sunstorm i emocjonalny ogień (1 -krotnie komentowane) 31.01.2012.
Lita Ford nie zwalnia tempa (1 -krotnie komentowane) 23.01.2012.
Steel Panther - 'Balls Out' (2 -krotnie komentowane) 20.01.2012.

 

   
 
Trudno być rock and rollowcem... w Polsce Drukuj Email
Wpisał: BlackHeart   
03.03.2007.
ImageExodus trwa. Wyjeżdżają wszyscy; ci młodzi i ci nieco starsi, ci z perspektywami i ci bez żadnych szans, samotni i zaprzysiężeni, dzietni i bezdzietni. Biura paszportowe przeżywają prawdziwe oblężenie, Londyn zamienia się w polską kolonię, a obietnica zniesienia wiz bez wątpienia zapewni Stanom Zjednoczonym status drugiego największego zakładu pracy dla rozczarowanych Polaków. Na początku byłem na to zły, twierdziłem, iż tylko ludzie bez wyobraźni, bez samozaparcia jadą odwalać brudną robotę za granicę, zamiast kombinować u siebie. Myliłem się, rzeczywistość zweryfikowała mój tok myślenia. Polska to nie jest dobre miejsce do życia, do rozwoju. Żyjemy w małym słabym kraju, którego włodarze nawet nie starają się by było lepiej. Wszystko stoi na głowie, wszystko jest byle jak, nic nie pozostawia najmniejszych nadziei na polepszenie sytuacji... Jak teraz w obliczu tej beznadziei funkcjonować mają młode zespoły? Czy jest w ogóle sens, by marzyć o karierze? Czy te marzenia nie są z góry skazane na niepowodzenie?

No bo, moi kochani, sytuacja wygląda tak; czworo cholernie zdolnych i ambitnych maniaków rocka zakłada band, potrafią grać, a ich umiejętności wywołują ciarki na plecach osób, które odwiedzają ich salę prób. Wymyślają nazwę, marzą, snują plany i z pietyzmem komponują kolejne utwory. Po roku wytężonej pracy przychodzi czas na koncerty. Pierwsze dwa, trzy, cztery, a nawet pięć służy temu, by zespół przestał być w swoim mieście anonimowy. Chłopaków nie interesują pieniądze, ważne by zagrać. Mija jednak kolejny rok, występów na koncie pięćdziesiąt, tłumy knajpiane szaleją i nikt nie ma wątpliwości co do talentu i potencjału kapeli. Jest radość, marzenia wydają się spełniać.  No ale w końcu dają o sobie znać tak prozaiczne sprawy jak comiesięczna opłata za salę prób, struny w gitarze, które się zrywają, pałki, które się łamią, sprzęt, który czasem się psuje i dowóz na miejsce koncertu, który kosztuje, a w końcu drogie godziny w studiu nagrań... Młoda grupa rockowa zdawszy sobie sprawę z tego, że coś już znaczy w miejscowym, a nawet krajowym światku muzycznym zaczyna liczyć sobie więcej za granie w klubach, czy knajpach i wtedy się zaczyna...  Właściciel z kumpla staje się hieną, patrzy spode łba, nadyma się, wypuszcza powietrze i rzuca fałszywie miłą wiązanką, na którą składają sie wszystkie niedogodności występu zespołu w jego lokalu. Rozkłada ręce, uśmiecha się, "zrozumcie" powtarza... Zrozumcie, zrozumcie, zrozumcie... Wciąż oferuje sumę, która ledwie pozwala spłacić kierowcę przywożącego sprzęt, albo co gorsza plami się propozycją "grania za piwo". To jest horror, to jest koszmar. Gdy właściciel tyskiego klubu Scrubs, szczycącego się piękna sceną i licznymi koncertami, zaczął dostawać większe żądania od młodych kapel, wstawił do swojej knajpy więcej stolików i przerwał wszelakie występy po wsze czasy. Żałosne, nie sądzicie? Myślicie, ze przybyło mu klientów? Byłem w zeszłą sobotę. Scrubs świeci pustkami. Tak już zostanie. Pamiętam czasy, kiedy na koncercie nie można było znaleźć miejsca stojącego, a piwo lało się strumieniami. Gratuluję błyskotliwego pomysłu, psze pana... Niech knajpy dalej będą tylko i wyłącznie pijalniami i szczalniami bez ambicji. Ja wiem, że to biznes, że wszystko musi się zwrócić, ale nikt mi nie wmówi, że na koncercie, gdzie zgromadził się tłum osób, z których każdy kupi po 2, 3 piwa, utarg jest mały... Najlepszym rozwiązaniem, w momencie gdy właściciel oferuje marne 250 orłów w koronie, jest organizowanie biletowanego show. Ceną minimalną powinno być 5 złotych. Powtarzam, MINIMALNĄ.    Wtedy, z kolei, na jaw wychodzą grzechy młodych ludzi, którzy niejednokrotnie wolą za te 5 złotych kupić sobie wino i wypić w krzakach niż zobaczyć świetny rockowy zespół, często stokrotnie lepszy niż ten słynny, za obejrzenie którego dali stówę. Wiadomo, ciężkie czasy rodzą ciężkie sytuacje, ale bez przesady...      Gdy dwie strony nie dają szansy młodym kapelom, to nie ma szans, by w Polsce ruszyło cokolwiek. Trudna sytuacja w tym kraju dotyka nie tylko młodych startujących muzyków.
Spojrzałem w cennik zespołów Dżem i TSA. Za pojedynczy koncert, nasze legendy rocka dostają po 17 i pół tysiąca złotych. Na pozór wygląda to na sporą sumę, ale po rozłożeniu jej na części, odliczeniu wypłaty dla ekipy dźwiękowców, technicznych, odsączeniu podatku i podzieleniu tego na 6 (tylu członków liczy Dżem), czy 5 (to TSA), pozostaje zwykła marna wypłata. Polskie ikony rocka może i byłyby milionerami, gdyby koncertowały codziennie. Tak jednak nie jest.      
A media? O tym nawet strach myśleć. To nie jest tak, że tylko najlepsi wyjdą na powierzchnię. Tak nam wciąż mówią, ale to było kiedyś, trochę w Polsce, bardziej na zachodzie. Te czasy się już skończyły, obecnie wszystko obwarowane jest dziećmi vipów, dziećmi dzieci vipów, bękartami dzieci vipów... To smutne i obrzydliwe. Za każdym razem, gdy włączę TV mam przy sobie wiadro, by nie zarzygać sobie fotela oglądając gęby synków i córek znanych osobistości. Ok, mała, tatuś był gwiazdą rocka, ale ty nie jesteś nawet jego marną kopią. Jesteś ofermą bez talentu. Bufet Dody Elektrody też mnie już dawno nie rajcuje. Na Ich Troje nie narzekam, bo to nie tekst o muzyce kabaretowej, poza tym temat Płaczącego Michasia się przejadł.
Koleś z garażu obok mnie tworzy kolejne kawałki, których potencjał przebojowy jest ogromny a zakorzenienie w hard rocku niepodważalne. Chłopak się stara, rozsyła swoje piosenki gdzie może, zakłada profil na myspace, ale to Patrycja Markowska ma tatusia (bo talentu jej brak), to BraciaCugowscy... Ci ostatni to zdolne chłopaki, ja wam jednak pokażę dziesięciu zdolniejszych, którzy od lat łupią marnie płatne koncerty i wyjść poza to nie potrafią. A co z tymi bez rodowodu? Cóż, Doda może nie dysponuje słynnym ojcem, ale ma popularne cycki i dobrego chirurga. To załatwia sprawę. Umożliwiło nawet jej ukochanemu Radkowi z marnego piłkarza stać się personą medialną.

Czy zatem muzycy, którzy chcą tutaj założyć zespół powinni dać sobie spokój z wynajmowaniem garażu w swoim mieście, kupowaniem sprzętu w miejscowych sklepach? Czy nie będzie lepiej, gdy najpierw wyjadą na przykład do Skandynawii, uklepią sobie grunt i tam skrzykną kilku muzyków? I co wtedy zostanie tutaj? Czy ktoś o tym pomyślał? Czy, drodzy decydenci, będziemy mieli się czym szczycić, jeśli o muzykę rockową chodzi? A może będziemy po prostu żyli z wielką dumą, że ten szwedzki, czy angielski rockman to Polak z pochodzenia? Czy to nie żałosne? Czas przejrzeć na oczy.
Być może młode zespoły rockowe powinny założyć coś w rodzaju związków zawodowych? Skupić się pod jedną banderą i nie grać ŻADNYCH koncertów, dopóki dopóty właściciele knajp i klubów nie zaczną traktować nas poważnie... Pytanie tylko, czy ten "bunt" w ogóle zwróciłby ich uwagę...
W każdym bądź razie coś sie musi zmienić, bo aż żal słuchać, gdy bardzo młody muzyk z pełnym przekonaniem mówi "tu się nie opłaca grać"... 

BlackHeart 

Komentarze (18)add
Syndia: ...
to był genialny polski zespół. "Cenniejsze płótno od ram" mogło stać się naprawdę wielkim hitem.
1

listopad 01, 2008
JP: ...
Ja chciałbym w przyszłości założyć zespół. Mam porządnego nauczyciela, dobrze idzie mi nauka i żyję w sumie nadzieją, że założę kiedyś grupę, bo wszyscy mi powtarzają, że nie da się wybić i grać jak bardzo dobre zespoły jak AC/DC, Led Zeppelin, Metallica itp. W związku z tym decyduję się w przyszłości na wyjazd do Anglii, ponieważ tam podobno hard-rock jeszcze nie umarł.
2

lipiec 24, 2007
Puch(u): ...
Masz całkowitą rację jednak muszę się przyczepić do jednej rzeczy. Tak, Bracia są Cugowscy jednak specjalnie nie używają nazwiska w swojej karierze, w każdym wywiadzie i wypowiedzi podkreślają że NIE są po to by wykorzystywać swoje nazwisko odziedziczone po sławnym tatusiu. Napisałaś tak, jakby wszystko co osiągneli zawdzięczali sławie nazwiska. A wcale nie, przez to mają pełno osób które są wobec nich zawistni. Na szczęście jest więcej fanów i ja jestem jednim z nich.
3

lipiec 14, 2007
cult: ...
tak, wszystko to prawda, ale wyobrazcie sobie, ze sa jeszcze ludzie, ktorzy nie moga nawet znalezc sali prob do cwiczen, nie moga znalezc ludzi do pelnego skladu, nie mowiac juz o demach i koncertach... to jest dopiero porazka... smilies/sad.gif
4

marzec 10, 2007
trol: ...
...a ciekawe co na to sam zainteresowanysmilies/wink.gif
5

marzec 06, 2007
Vinc: ...
Trol, co Ty za bzdety wypisujesz?! Black napisał słuszne słowa na temat sytuacji muzyka próbującego coś osiągnąć w Polsce. Może nie grasz, może nie wiesz, ale realnia są naprawde przerażające. Żadna to próba autopromocji, bo ten facet promuje się na koncertach, które gra i jego muza mówi sama za siebie. Gość robi dobrą robote w radiu i na łamach serwisu hardrock, a Ty wyjeżdżasz z autopromocją. Człowieku, gość napisał o tym jak ciężko być tu muzykiem, bo jakoś dotąd nikt o tym nie wspominał. To że traktujesz to jako autopromocje, oznacza że nie masz z tym styczności. Załóż band, zorganizuj ludzi, tak by umieli sie ze sobą zgrać, załatw sale, sprzęt, a potem próbuj napisac muzykę. Jak Ci się to uda, to spróbuj się z tym wybić. Fakty sa przytłaczające, przekonałbyś sie o tym, gdyby właściciel klubu w którym masz grać dał Ci za kocert kilka piw, podczas gdy sam zarobi w ten wieczór podwójnie. Faktem jest, że w Polsce nie ma tradycji płacenia muzykowi, płaci sie tylko tym znanym i topowym. Jak wykonasz robote nad materiałem i zagrasz dobrą sztuke, to chyba chciałbyś mieć choćby na nowe struny, czy naciągi. Warto też zbierać jakoś pieniądze na wejście do studia, a to już kosztuje więcej niż kilka par pałek. Stary nie pisz o autopromowaniu się w momencie kiedy ktoś pisze o realiach. Poza tym nawet gdyby pisał o sobie posługując się nazwą własnej kapeli, to i tak ma do tego prawo, bo na koncertach daje z siebie maxa i nie robi tego dla kasy! Daj mu darmowe wejście do studia zamiast szmalu, to będzie Ci równie wdzięczny. Wiesz są ludzie, którzy tylko słuchają muzyki i to jest spoko, ale są tez ludzie, którzy ją grają i o niej mówią, angażując sie w to co robią. Napisz może jakie są Twoje osiągnięcia w dziedzinie promowania Twoich ulubionych wykonawców, albo ile koncertów dajesz miesięcznie. Łatwo jest krytykować i pisać tylko po to by zaistnieć. Bez obrazy man, ale ja też jestem muzykiem i ręce mi czasem opadają. Nie pisz, jeśli nie wiesz jaki jest problem, bo co innego pykać se w garazu lub być kumplem zespoliku, a co innego chcieć zrobić coś konkretnego i się ścierać o ignorancje. Jako słuchający dobrej muzy powinieneś cieszyć się, że ktoś o nią walczy. Pozdrawiam
6

marzec 05, 2007
trol: ...
no obrazek tego skrzypka jest przednismilies/cheesy.gif
7

marzec 05, 2007
Red.: ...
zapraszam na allmusic... Z resztą, nie jest obowiązkiem wchodzić i czytać cokolwiek. Zawsze można pominąć i oglądać obrazki.
8

marzec 05, 2007
trol: ...
więcej faktów mniej gadulstwa otóżsmilies/wink.gif
9

marzec 05, 2007
Red.: ...
Hmmm, moim zdaniem jest to wyraźnie artykuł nastawiony na Tę muzykę. Bo o jakiej innej piszemy? Przecież dookoła wiele młodych kapel, które mają problemy opisane w tym felietonie. To nie jest serwis, w którym dominować mają suche fakty. Tu jest więcej życia.
10

marzec 05, 2007
trol: ...
jest ideologia pt. promowanie siebie a nie serwisu i tej muzyki.
11

marzec 05, 2007
Red.: ...
a tu jakaś ideologia jest?
12

marzec 05, 2007
trol: ...
ok spoko, chodzi mi tylko o to że trochę przeideologizowanesmilies/wink.gif
13

marzec 05, 2007
Red.: ...
to nie jest news. to jest felieton zamieszczony w dziale Gabinet Dr Blackiego. Zajawka pojawiła się na stronie głównej żeby przyciągnąć większą uwagę. Nie rozumiem co Ci nie pasuje. Wiem, czasem zawsze trzeba się do czegoś przyczepić.
14

marzec 05, 2007
trol: ...
nie rozumiem po co pisać o tym w newsach
15

marzec 05, 2007
tommy: ...
Problem w tym kraju polega na tym, że nie ma większego zapotrzebowania na tą muzykę. Jest to w znacznym stopniu spowodowane przez krytyków piszących o muzyce (obserwuję to od co najmniej 15 lat). Zespoły grające hard rock w amerykańskim stylu były zawsze wyśmiewane (poza nielicznymi wyjątkami), przez ludzi którzy nie mieli większego pojęcia o czym piszą. Ich znajomość tematu ograniczała się do Bon Jovi i kilku bardziej znanych zespołów, a krytyka opierała się głównie na wyśmiewaniu wyglądu ale uchodzili za autorytety. Efektem tego jest to że nie ma w Polsce żadnego zespołu grającego melodyjny hard rock czy rock. Za zachodnią granicą nawet dzisiaj są ich setki, o Skandynawii nie wspominając. U nas można grać dla własnej przyjemności i grona znajomych i to się szybko nie zmieni.
16

marzec 03, 2007
Rockyflower: ...
Dzięki BlackHeart za wspaniały tekst. Aż żal przyznać, że masz rację w 100%. Sam znam wielu wspaniałych muzyków, którzy już wyjechali za chlebem do Irlandii, Kanady czy Anglii. Nie przypuszczam, żeby ten exodus raptem się skończył, wręcz przeciwnie, będzie coraz większy. Dojdzie do tego, że ci najzdolniejsi, najbardziej kreatywni będą wykorzystywać swój potencjał zagranicą, a kultura polska będzie się szczyciła zdolnymi młodymi Polakami, którzy będą zdobywać laury dla innych krajów.
17

marzec 03, 2007
Dr.Feelgood: ...
No w zasadzie wystarczy podsumować jednym słowem "AMEN"
Bo faktycznie z grania w naszym kraju można czerpać najwyżej przyjemność, ale i to z czasem przestaje być opłacalne.Dochodze do wniosku , że mamy o tyle komfortową sytuację że nie musimy płacić za próbownię. Ale i tak strun w basie już dawno nie zmieniałem, bo nie ma za co. Gitarnik wyjechał na wyspy szukać grosza, po powrocie planuje zakup sprzętu na który w PL musiałby zapier***ć w pocie czoła przez 10 lat. Ostatnio zadzwonił i powiedział tylko, żebym żałował że mnie tam nie ma. Bo właściciele londyńskich pubów zabijają sie o coraz świeższe kapele które uatrakcyjniają klientom weekendowe wieczory. A i wynagrodzenie dla bandów jest godziwe.Cholera..może zamiast grać, otworzę dom publiczny ,lub pogrzebowy..tam zawsze się trafi jakiś klient.
18

marzec 03, 2007
Napisz komentarz
quote
bold
italicize
underline
strike
url
image
quote
quote
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley


Wpisz kod umieszczony obok


busy
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

 

HARDROCK.COM.PL
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.

statystyka