Menu witryny
Start
Nowiny
Recenzje
Polskie płyty
Artykuły
Podsumowania
Wywiady
F O R U M
Kontakt
Wideoklipy
Nasza playlista
Szukaj

 

Ostatnio komentowane
Nicolandia na ostro i melodyjnie (1 -krotnie komentowane) 05.02.2012.
Syndia - Syndia (9 -krotnie komentowane) 03.02.2012.
Sunstorm i emocjonalny ogień (1 -krotnie komentowane) 31.01.2012.
Lita Ford nie zwalnia tempa (1 -krotnie komentowane) 23.01.2012.
Steel Panther - 'Balls Out' (2 -krotnie komentowane) 20.01.2012.

 

   
 
Polska cena = niska jakość? Drukuj Email
Wpisał: BlackHeart   
26.09.2007.
ImageTysiące mądrych głów od lat stara się wymyślić coś, co raz na zawsze ukróciłoby niecny proceder piractwa. Prawdą jest, że bardzo ciężko konkurować z dobrodziejstwami internetu, gdzie tyle wspaniałości muzycznych po prostu leży na wirtualnej ulicy. Nic tylko zbierać.
A płyt kupuje się coraz mniej...
 
Oryginalne wydawnictwa znajdują swych nabywców wśród maniaków, zapaleńców, którzy uwielbiają rozdziewiczać płytę poprzez rozfoliowanie, są fetyszystami bogatych wkładek i zapachu nowości. No i słyszą tę różnicę w brzmieniu. Reszta kradnie w najlepsze. Problem oczywiście jest bardziej rozległy. Tutaj należy zadać sobie pytanie, czy kradlibyśmy, gdybyśmy mogli kupić nowy album np. Rush, bez trapienia się, czy możemy sobie na to pozwolić. Niestety dla większości fanów muzyki, zakup oryginalnej płyty to spore wyrzeczenie, a przecież życie samo w sobie pełne jest różnego rodzaju zobowiązań finansowych. Trzeba wybierać.  Kolejne pytanie brzmi: czy kradlibyśmy, gdybyśmy mieli możliwość zakupu więcej niż jednej, dwóch płyt miesięcznie. Bo przecież stoimy przed wyborem, albo kochamy muzykę na tyle, że chcemy jej mieć jak najwięcej, nieważne w jakim formacie i jak bardzo legalnie, albo kochamy muzykę na tyle, że wspieramy artystów i nie kalamy się wstrętnym p2p - piractwem.
 
Wybór jest trudny, prawda? Niestety zarobki w naszym kraju nie pozwalają na legalną muzyczną rozpustę. Stąd ta niebywała popularność p2p, stąd tak niskie poszanowanie dla produktów oryginalnych. Dzieciaki częstokroć nie mają pojęcia, jak przyjemnie jest posiadać pięknie wydaną płytę, jaka to rozkosz trzymać ją w ręce, przeglądać booklet, słuchać czystego, nieprzetworzonego dźwięku. MP3 jest formatem bardzo ulotnym, posiadanie płyty pełnej empetrójek to jak bycie właścicielem magazynu wypełnionego półproduktami. No ale, wybór jest mały, a częstokroć po prostu go nie ma. To smutne i niegodne, gdy trzeba usprawiedliwiać proceder plugawy i mając to na uwadze, Mądre Głowy wpadły na pomysł, jak pomóc w sprzedaży wydawnictw oryginalnych.
 
Od pewnego czasu w sklepach muzycznych zobaczyć można nowości w bardzo przystępnych cenach. Wielkie i brzydkie logo na okładce informuje nas, iż właśnie trafiliśmy na na płytę w polskiej cenie. Polska cena = niska cena. Zaciekawieni prosimy sprzedawcę o pokazanie nam krążka, po czym natychmiast sprawdzamy, jaka jest pierwsza różnica między ceną normalną, a polską. No tak, ów paskudny znaczek to nie naklejka, lecz integralny element okładki, który będzie straszył do końca naszych dni. Książeczki również brak, jest tylko pojedyncza kartka. To boli, szczególnie w przypadku takich wydawnictw jak na przykład Memory Almost Full Paula McCartneya, gdzie booklet jest jedną z ważnych atrakcji i łączy się z samą muzyczną zawartością. Chociaż, w zasadzie, to boli w przypadku każdej płyty. W ten sposób ci biedni Polacy znów robieni są w balona, gdyż rzuca się im ochłap; półprodukt, którego cena (29.90) wcale nie jest tak niska. Młodzież przyzwyczajona do p2p nie zaprzestanie ściągania i zwyczajnie oleje wielką akcję Universalu, a muzyczni zapaleńcy szukać będą normalnych, godnych wydań, za które dadzą te 70 złotych. Chcesz mieć full service, płać jak za full service. Widząc akcje takie jak zagraniczna płyta - polska cena, chce mi się krzyczeć autor, autor! Chciałbym zobaczyć tego gościa / gościówę, bo coś mi się wydaje, że to kolejny pożeracz empetrójek, który nie ma pojęcia, co znaczy posiadanie pełnego oryginalnego wydania. Będąc świadkiem takich "eksplozji błyskotliwych inicjatyw", chce mi się usiąść przed młodymi ludźmi i ze szczerego serca polecić im środki mniej legalne. A w ramach pokuty zawsze można odłożyć te siedem dych i kupić dobrze wydaną płytę, bądź udać się do komisu (rekomenduję!) i nabyć za tę cenę dwie, trzy płyty. Wspomnę jeszcze tylko, że w takich muzycznych second handach za krążek zapłacimy mniej niż za płytę w polskiej cenie, a nie dostaniemy żałosnego ochłapu, bliskiego dodatkom do gazet.
 
Nie dajcie się robić w balona. Szanujcie kasę, nie wydawajcie jej na buble. A firmie Univesal dziękuję za wspaniałą inicjatywę. Ubaw po pachy...
 
BlackHeart
Komentarze (19)add
fanHOL: ...
Zgadzam się ze Scandym, że lepiej mieć kilka oryginalnych płyt swoich ulubionych artstów niż całą masę mp3 ściągniętych z netu. Oczywiście popieram, odsłuchanie przez net jakiejś kapeli zanim się kupi w ciemno, ale to co innego.
Natomiast nie popieram okradania artystów. Wiadomo jakim nośnikiem jest internet i że jest to rewelacyjna promocja, ale nie uważam, że ukradnięcie komuś zarobku było czymś dobrym. Dzięki przemysłowi płytowemu dużo osób mimo wszystko ma niezłą pracę i nie wspomnę tylko o wytwórniach, ale i o sklepach. Jako fan muzyki uważam, że nic nie zastąpi pełenowymiarowego albumu z książąeczką.
Dirt Twoje hasła troche takie Anarchistyczne mi się wydały, a przypomnę, że nawet taki anty systemowy SEX PISTOLS wydał płytę, pomimo, że mógł tylko grać koncerty i mieć w du..ie main-stream. Natomiast dziwię się Twojemu podejściu do piractwa, czy gdyby ktoś Ci zaje..ł z konta-przez internet- Twoją wypłatę to uznał byś to za fajną rzecz. Przecież ktoś pracuje na to. Zgadzam się pieniądze w Polsce nie są wielkie u przeciętnych ludzi, ale tak jak mój przed mówca napisał, lepiej kilka oryginałów niż sterta kopi bez żadnej wartości. Ktoś kto uważa inaczej najwyżej jeszcze nie skończył podstawówki i nie wie co to znaczy praca i oszczędzanie
1

grudzień 02, 2011
ScandyHair: ...
Jimbo.Zasadniczo,nie ma różnicy w jakości nagrań w obu wersjach płyty chyba,że ktoś posiada high-endowy sprzęt do odtwarzania,ale po pierwsze high-endowe odtwarzacze CD nie czytają płyt "copy controled",więc nie odczytają też sporej części "płyt oryginalnych".Po drugie ,jak kogoś stać na odtwarzacz za kilkadziesiąt tysięcy złotych,to sprowadzi sobie audiofilskie wydania np.z Japonii.Do pozostałych komentatorów,wejdźcie sobie na oficjalne strony wytwórni np.Frontiers,AOR Heaven popatrzcie na cennik ,przemnóżcie przez aktualny kurs złotego i wyjdzie wam,że ceny nie są takie wysokie.To pensje większości Polaków,są żenująco niskie!,a czterdzieści parę lat socjalizmu,nauczyło części z nas cwaniactwa i złodziejstwa.Lepiej mieć kilkanaście oryginalnych płyt ulubionych artystów niż kilka tysięcy pirackich kopii podłej jakości,na których słuchanie,trzeba mieć kupę wolnego czasu i watę w uszach.Pozdrawiam wszystkich i życzę w Nowym Roku lepszych zarobków i przyjemności ze słuchania dobrze nagranych płyt w przyzwoitych cenach!
2

grudzień 02, 2011
Dirt: ...
Ja w miarę możliwości kupuję oryginały artystów, których lubię. Jednocześnie popieram piractwo, bo - jak to powiedział przyjaciel głównego bohatera w filmie "Głośniej od bomb!" - "Trzeba j*bać zaj*banych kapitalistów". Te pazerne koncerniane, monopolistyczne świnie j*bią nas w d*pska bez pomady, aż iskry lecą. Amoralne gnidy i parchy. Akcja "Zagraniczna płyta - Polska cena" to wyrafinowane kur*wstwo, wymyślone przez kawał zepsutego sk*rwysyna, który z uśmiechem na swojej wykręconej kłamstwem mordzie gra na emocjach bidnego polskiego melomana. Tak naprawdę wielu artystów ma wyjebane na ściąganie, bo wiedzą, że dzięki temu ich muzyka trafia w najodleglejsze zakątki świata, a śmierdzące cygarem gady, niech pocałują się w swoje wyperfumowane d*pska.
3

grudzień 01, 2011
Black Heart: ...
Akurat Cinderella 'Nightsongs' nie wchodziła nigdy w żadną 'akcję taniej ceny', a jej wkładka zawsze była uboga smilies/wink.gif Trafiłes na normalne regularne wydanie smilies/wink.gif
4

styczeń 16, 2010
Rockyflower: ...
Wczoraj grzebałem trochę w Saturnie i Empiku. Znalazłem kilka płyt z naklejką "dobra cena" i to takich, których jeszcze nie mam m.in Cinderella - Night Songs, cena w Empiku 19,90 (w Saturnie koło 23 zł). Niestety bez pełnej wkładki. W Empiku było też kilka płyt Kissów w "dobrej cenie". Natomiast znalazłem i kupiłem Scorpionsów "Crazy world" za 19,90 w pełnowartościowym wydaniu bez żadnej naklejki.
5

styczeń 16, 2010
piotrekkurde: ...
zgadzam się, takie wydania to skandal.. ale muszę dodać, że jest chyba lepiej - dziś w empiku kupiłem za 9.99 taką wersję ostatniej płyty the cure, 9.99 to nie pieniadze wiec co tam.. byłem przygotowany na najgorsze i okazalo sie, ze w fajnym jewel case'ie jest normalny artwork, wszystko fajnie trzyma sie kupy. i nie ma zadnej szpecacej naklejki, jedyna ktora byla, byla na folii.
wniosek - nadzieja jest smilies/wink.gif
6

styczeń 14, 2010
FoxyBrown: ...
pbos,ten kto kolekcjonuje plyty nie kupi w zyciu czegos takiego... Kolekcjoner sie szanuje. I ten artykul pisany byl przez prawdziwego kolekcjonera.
7

czerwiec 17, 2009
pbos: ...
Autor tekstu po wieloletnim korzystaniu z internetu jest już całkowicie odmóżdżony i zidiociały. Polska Cena jest dla tych, którzy kolekcjonują płyty, dla tych, którzy chcą mieć oryginał, płytę normalnie wytłoczoną, a bez świstka (który często liczy 2 strony więcej) i jednocześnie oryginalną wspomagając przy tym samego artystę i jego koncern. Jest z przyjemnością kupuję Polską Cenę, bo nikogo wtedy nie okradam, mam co postawić na półkę i włożyć do odtwarzacza, wierzy czy samochodu. Nie jest to kasa stracona.
8

czerwiec 17, 2009
Jimbo: ...
Niech mi ktoś powie czy oprócz tej wkładki i znaczka płyta=płyta tzn. czy jakość płyty,nagrania jest identyczna w obu wersjach ?
9

luty 27, 2009
śmiech z kupujących!: ...
Cena płyty z tym fatalnym nadrukiem to śmiech z kupującego... delikatnie mówiąc. Koncerny muzyczne są pazerne i fałszywe- widzą to i kupujący i ... artyści zmuszani do podpisywania takich kontraktów. Zauważcie różnicę pomiędzy ceną płyty "normalnej" i "w polskiej cenie"- tyle kosztuje tych parę stron papieru z nadrukiem?? Czy właściwie skąd ta różnica ceny??
holo
10

październik 19, 2008
more 21: ...
dziadostwo zwykłe moim zdaniem, ja naleze do młodego pokolenia raczej, ale takiego dziadostwa nie kupie. Ostatnio kupiłem solowa płyte Derisa za 28 zł z plakatami bajerami i cudami na patyku, więc jak widać da sie normalnie. Nie tylko tą jedną płyte Kupiłem za taką cene, tylko wiekszośc moich orginałów, bo zawsze szukam gdzie najtaniej, niestety czasami płyta idzie do mnie 2 miesiące jak ostatnio cornerstone i the poodles.
Z tego wynika że cena 29.99 z tym c**jowym znaczkiem i jedną karteczką jak z targu na poczatku lat 90 to jest drogo. Za 9.99 może bym to nabył, ale i za 9.99 kupowalem lepsze wydania. No ale niestety jak czasami płyta, ktorą chce kosztuje 80 zł to musze zrezygnowac, bo to jest jakby nie było 10 obiadów na studiach w przeliczeniu na pierogi z alberta wychodzi jakies 10 kilo, czyli pierogów na 2 tygodnie za jedną płyte albo głodowanie.
11

październik 07, 2007
jerry_beck: ...
hehe nikt nie komentuje to o czym jest artykul...a chodzi ze akcja Polska Cena jest po prostu fatalna i ja wiem, ze nic nie kupie z ta ohydna naklejka...
12

październik 02, 2007
Lawmaker: ...
gorky, po prostu nie wyczułeś ironii w słowach autora smilies/wink.gif
13

październik 01, 2007
mnm: ...
pierdzielisz bzdety gorky, sa takie wytwornie jak frontiers, escape music itd ktorym place kase z czystym sumieniem.
14

październik 01, 2007
gorky_park: ...
hehe i kolejny któremu sie wydaje, że jak kupuje oryginał to wspiera artystę. NIe wiem czy kiedykolwiek słyszałeś takie pojęcia jak wytwórnia płytowa, marża, koszt nośnika, drukarnia, promocja, marża typ no. 2, mraża typ no.3 i w końcu zarobek artysty który waha się w granicach dziesiętnych % (nie wiem czy wiesz ale jak kapela podpisuje kontrakt to nagrania już do zespolu nie naleza tylko do WB EMI czy innych BMG) od krążka. Jeśli coś lepiej mają zarobić to tylko z tras koncertowych. Wiec nie czuje sie wcale winny sciagajac empeplójki z netu...dzieki temu wiecej ludzi zna zespół i potencjalnie ma wiecej fanów ktorzy zaplaca 100 zeta za koncert. A dla kolegów oryginalnych co kupuja na allegro czy ebayu...też jestescie piratami jesli nie kupujecie w sklepie płyt z muzyką. POczytać licencję oraz napisy na krążku public performance,(...) selling - PROHIBITED wiec takie plyty biorac tez przyczyniacie sie do piractwa. A co wyslal ktos z was Wingerowi czy Whitesnake te 60 zlotych plus te wydane za CD na allegro? Szczerze wątpię!
15

październik 01, 2007
bobby: ...
Zeby płyty kosztowały tyle!A zespoły dostają grosze 3/4 wartosci zabierają posrednicy to jest dopiero piactwo w białych rekawiczkach!Do póki płyty nie beda kosztowały o połowe mniej to piractwo bedzie zawsze!
16

wrzesień 30, 2007
Artur: ...
"...albo kochamy muzykę na tyle, że wspieramy artystów i nie kalamy się wstrętnym p2p..."

Chciałbym zauważyć, że znaczna część pieniędzy wydanych na płytę idzie nie na artystę, ani nawet na nagranie i wytłoczenie krążka, a na konto koncernu muzycznego który za tą kasę wiesza billboardy reklamujące jakiegoś hiphopowca z USA.
17

wrzesień 29, 2007
mnm: ...
Ja dla odmiany dzieki p2p kupuje mniej wiecej 10 razy wiecej plyt niz pare lat temu w cenie od 50 - 150 zl za sztuke. bez netu nie wylozylbym co miesiac kasy na cos nie sprawdzonego.
18

wrzesień 28, 2007
Diabeł: ...
Jeżeli P2P to piractwo, to ceny płyt w sklepach należy nazwać bandytyzmem!!!
Kiedyś kupowałem originalne płyty, ale od kilku lat przy stale rosnących cenach płyt i w ogóle cenach moja pensja nie wzrasta. Siła nabywcza pieniądza jest coraz mniejsza, a więc pozostało mi już tylko korzystać z dobrodziejstwa internetu!
19

wrzesień 27, 2007
Napisz komentarz
quote
bold
italicize
underline
strike
url
image
quote
quote
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley


Wpisz kod umieszczony obok


busy
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

 

HARDROCK.COM.PL
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.

statystyka