|
Płyta po płycie powoli staje się stałym elementem na łamach naszej strony. Po The Cult czas zadumać się nad się kolejną ikoną hard rocka. Przyjrzyjmy się bliżej twórczości najdzikszego zespołu lat 80tych, Bękartów, którzy byli Zbyt szybcy na miłośćKrzyczeli na same i go diabła. Oto Pierwsza kapela na księżycu i ich dyskografia poddana druzgocącej ocenie redaktora BlackHearta.
Jeśli miałbym wyznaczyć jeden zespół, który byłby idealną ikoną hard rocka lat 80tych, hair metalu, czy też mutacji glam rocka powstałej w latach 80tych, bez chwili wahania wskazałbym na nich. Przemawia za nimi absolutnie wszystko: rozbuchany image, ostra, ale melodyjna muzyka i odpowiedni, imprezowy, styl życia. W ósmej dekadzie dwudziestego wieku, we wszystkim byli, za przeproszeniem, na maksa. Odnosili największe sukcesy, zarabiali najwięcej pieniędzy, sprzedawali ogromne ilości płyt, ale też urządzali najbardziej pokazowe burdy. Ten zespół jest jak imperium, po latach prosperity i wielkim upadku, wraz z nastaniem nowego tysiąclecia podnoszą się z popiołów. Prawdopodobnie nigdy już nie nagrają płyty na miarę Girls Girls Girls, nie znajdą się na szczycie Box Office'u, jednak wciąż grać będą wyprzedane do ostatnich miejsc trasy koncertowe i nie znikną z łamów gazet. Bo, moi kochani, tych czterech wariatów to symbol, ikona. Lakier do włosów, gwiazdy porno, drogie samochody. Seks, narkotyki, rock and roll i śmierć. Panie i panowie, dziewczęta, chłopcy i istoty androgyniczne, przed wami Motley Crue.
JAZDA OBOWIĄZKOWA: Shout At The Devil (1983) Tą płytą Motley Crue w pewnym sensie zdefiniowali samych siebie. Był to ich pierwszy duży sukces, który wprowadził ich na hard rockowe salony. Muzyka zawarta na Shout At The Devil to wciąż surowy, ostry rock oparty na solidnych riffach i skandowanych refrenach, jednak całość jest zdecydowanie mniej prymitywna od debiutu. Najważniejsze utwory: Shout At The Devil, Looks That Kill, Too Young To Fall In Love, Knock'em Dead Kid Girls Girls Girls (1987) Dobry rok, wspaniała płyta. Doskonałe kompozycje, świetne aranżacje, porządna produkcja. Girls Girls Girls to pierwszy tak spektakularny sukces Motley Crue, czemu trudno się dziwić. Każdy utwór z tej płyty to potencjalny przebój. Rzeczywiście jest łagodniej niż wcześniej, jednak w ten sposób zyskaliśmy rzecz naprawdę rock and rollową. Kompozycje stały się wyraźniejsze, bardziej przemyślane. Trzeba przyznać, że do poziomu Girls... zespół Nikki'ego Sixxa nie zbliżył się już nigdy. Dziewczyny... to 100% Motley Crue w Motley Crue. Pozycja obowiązkowa w kolekcji każdego fana hard rocka. Najważniejsze utwory: Wild Side, Girls Girls Girls, Dancing On Glass, All In The Name Of... Dr. Feelgood (1989) To co pierwsze rzuca się w uszy po odpaleniu Dr. Feelgood to znaczne zaostrzenie brzmienia. Rzeczywiście, pod okiem Boba Rocka muzyka Motley Crue zyskała na ciężarze. No ale co z tego, skoro kompozycje zawarte na tej płycie to wciąż melodyjny, cholernie chwytliwy i bezkompromisowy Rock'N'Roll. Szkoda tylko, że to właściwie ostatni taki album i ostatni tak wielki sukces w karierze Motley Crue. Najważniejsze utwory: Dr. Feelgood, Kickstart My Heart, Same Old Situation (S.O.S), Don't Go Away Mad (Just Go Away) TRZEBA ZNAĆ, WARTO MIEĆ:
Theatre Of Pain (1985) Pierwszą oznaką zmian jest pojawienie się prowadzonej przez fortepian ballady (Home Sweet Home). Słychać też większą dbałość o kompozycje i warstwę aranżacyjną, choć w większości nadal jest to surowy heavy rock and roll, nie odbiegający zbytnio od tego, co słyszeliśmy na Shout At The Devil. A i tak najwięcej frajdy przynosi Smokin' In The Boys Room, cover zespołu Brownsville Station (o który Motleye wygrali rywalizację z Poison). Najważniejsze utwory: City Boy Blues, Smokin' On The Boys Room, Home Sweet Home. New Tattoo (2001) Płyta ważna choćby z tego powodu, że jest powrotem do rock and rolla po długich latach ryzykownych eksperymentów. New Tattoo brzmi tak, jakby za pomocą machiny czasu, panowie Neil, Sixx i Mars, przenieśli się w wolną przestrzeń między płytami Theatre Of Pain i Girls Girls Girls. New Tattoo to zbiór melodyjnych, motorycznych rock and rollowych kawałków, za jakie zawsze kochaliśmy zespół Motley Crue. Recepta jest prosta: kilka chwytliwych numerów opartych na prostym riffie i zapamiętywalnym refrenie, plus dwie bardzo udane ballady. Czego chcieć więcej? Najważniejsze kompozycje: Hell On High Heels, 1st Band On The Moon, New Tattoo, Punched In The Teeth By Love
NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ:
Too Fast For Love (1981) Bardzo młodzieńcza to płyta; pełna pierwotnej energii i prymitywnych wręcz rozwiązań. Słychać tutaj niedostatki warsztatowe (szczególnie w śpiewie Vince'a Neila) i kompozytorskie. Jednak pomimo tych zarzutów, Too Fast For Love uznawana jest za pozycję kultową. Dlaczego? Być może chodzi właśnie o tę młodzieniaszkowatą szczerość, nieokiełznanie, energię. A może o to, że na Too Fast... słychać wyraźnie, że oto wyłania się bestia. No i okładka. Legendarna. Najważniejsze utwory: Live Wire, Piece Of Your Action, Too Fast For Love. Generation Swine (1997) Powiedzmy to od razu: bardzo lubię ten album, choć może nie powinienem. Generation Swine to wynik mody, jaka nastała w drugiej połowie lat 90tych, czyli Motley Crue w sosie rock and rollowo - industrialnym. Ten eksperyment nie przyniósł zespołowi nowych fanów, a starzy poczuli się po prostu zdradzeni. No ale oddajmy Generation... sprawiedliwość. Większość ocenia tę płytę przez pryzmat wcześniejszych dokonań MC, co nie jest właściwe. Będę bronił Generation Swine, chociażby za to, że mimo pozornej nowoczesności, to wciąż crue'n'roll... Najważniejsze utwory: Afraid, Find Myself, Generation Swine. ŚLEPA ULICZKA:
Motley Crue (1994) Ten sam rok i płyta bez tytułu. Analogia z The Cult oczywista. Taka moda? No ale do rzeczy... Mam wyrzuty sumienia, że umieściłem ten album w tej rubryce. Nie jest to płyta tak fatalna, jak twierdzą konserwatywni fani Motley Crue. Jedynym problemem 1994 jest fatalnie dobrany wokalista. I to on jest ową ślepą uliczką. Vince Neil być może nie miał wielkich możliwości, dysponował jednak charakterystyczną barwą i charyzmą, czego Johnowi Corabiemu najzwyczajniej brak. Jestem pewien, że te nienajgorsze, a czasem nawet świetne kompozycje z Neilem przy mikrofonie brzmiałyby (może) rewelacyjnie. Najważniejsze utwory: Hooligan's Holiday, Misunderstood, Poison Apples.
PONADTO: Dyskografię Motley Crue uzupełnia kilka wydawnictw kompilacyjnych i koncertowych, jednak pięć z nich jest wartych największej uwagi. Przede wszystkim warto zaopatrzyć się w Decade Of Decadence (1991). Nie jest to wyczerpujący zbiór przebojów zespołu, jednak w części składa się z rzeczy wcześniej niepublikowanych i remiksów. Całość brzmi nad wyraz spójnie, nowe miksy starych hitów dodają im mocy, a bonusy są grzechu warte. Idealna płyta, by zacząć przygodę z Motley Crue, ale nie tylko... Spragnieni większej ilości hitów chętnie sięgną po wydane w 1998 roku Greatest Hits (2 nowe utwory, średnie Enslaved i Bitter Pill), lub najnowsze Red White And Crue z 2005. Ta ostatnia płyta to najobszerniejszy (dwie płyty) zbiór przebojów Motley Crue, wzmocniony dodatkowo przez doskonałe nowe kompozycje If I Die Tomorrow, Sick Love Song i świetny cover The Rolling Stones Street Fighting Man. Zamożniejszych, bądź spragnionych Motley Crue w dawce śmiertelnej, odsyłam do dwóch części niesamowitego boxu Music To Crash Your Car To Vol. 1 & 2 (2003 i 2004). To właśnie tam znajduje się absolutnie wszystko. Tym, którzy chcą sprawdzić, jak Motley Crue sprawdzają się na żywo, polecam przede wszystkim płytę Live: Entertainment Or Death (1999), która prowadzi nas przez lata działalności scenicznej kalifornijskiego kwartetu. Ciekawych tego, jak zespół brzmi dzisiaj, kieruję w stronę Carnival Of Sins (2006), choć zamiast cd, o wiele lepiej zaopatrzyć się w wersję DVD. Wspaniała forma Motley Crue w połączeniu z rozpustą wizualną ma doprawdy piorunujące działanie... BlackHeart
Komentarze () |
|
|
|
|
|