Menu witryny
Start
Nowiny
Recenzje
Polskie płyty
Artykuły
Podsumowania
Wywiady
F O R U M
Kontakt
Wideoklipy
Nasza playlista
Szukaj

 

Ostatnio komentowane
Nicolandia na ostro i melodyjnie (1 -krotnie komentowane) 05.02.2012.
Syndia - Syndia (9 -krotnie komentowane) 03.02.2012.
Sunstorm i emocjonalny ogień (1 -krotnie komentowane) 31.01.2012.
Lita Ford nie zwalnia tempa (1 -krotnie komentowane) 23.01.2012.
Steel Panther - 'Balls Out' (2 -krotnie komentowane) 20.01.2012.

 

   
 
Dekady dekadencji, czyli Motley Crue płyta po płycie Drukuj Email
Wpisał: BlackHeart   
15.10.2007.
Image
 
Płyta po płycie powoli staje się stałym elementem na łamach naszej strony. Po The Cult czas zadumać się nad się kolejną ikoną hard rocka. Przyjrzyjmy się bliżej twórczości najdzikszego zespołu lat 80tych, Bękartów, którzy byli Zbyt szybcy na miłośćKrzyczeli na same i go diabła. Oto Pierwsza kapela na księżycu i ich dyskografia poddana druzgocącej ocenie redaktora BlackHearta.   
 
Jeśli miałbym wyznaczyć jeden zespół, który byłby idealną ikoną hard rocka lat 80tych, hair metalu, czy też mutacji glam rocka powstałej w latach 80tych, bez chwili wahania wskazałbym na nich. Przemawia za nimi absolutnie wszystko: rozbuchany image, ostra, ale melodyjna muzyka i odpowiedni, imprezowy, styl życia. W ósmej dekadzie dwudziestego wieku, we wszystkim byli, za przeproszeniem, na maksa. Odnosili największe sukcesy, zarabiali najwięcej pieniędzy, sprzedawali ogromne ilości płyt, ale też urządzali najbardziej pokazowe burdy. Ten zespół jest jak imperium, po latach prosperity i wielkim upadku, wraz z nastaniem nowego tysiąclecia podnoszą się z popiołów. Prawdopodobnie nigdy już nie nagrają płyty na miarę Girls Girls Girls, nie znajdą się na szczycie Box Office'u, jednak wciąż grać będą wyprzedane do ostatnich miejsc trasy koncertowe i nie znikną z łamów gazet. Bo, moi kochani,  tych czterech wariatów to symbol, ikona. Lakier do włosów, gwiazdy porno, drogie samochody. Seks, narkotyki, rock and roll i śmierć. Panie i panowie, dziewczęta, chłopcy i istoty androgyniczne, przed wami Motley Crue.


JAZDA OBOWIĄZKOWA:

ImageShout At The Devil (1983)
Tą płytą Motley Crue w pewnym sensie zdefiniowali samych siebie. Był to ich pierwszy duży sukces, który wprowadził ich na hard rockowe salony. Muzyka zawarta na Shout At The Devil to wciąż surowy, ostry rock oparty na solidnych riffach i skandowanych refrenach, jednak całość jest zdecydowanie mniej prymitywna od debiutu.
Najważniejsze utwory: Shout At The Devil, Looks That Kill, Too Young To Fall In Love, Knock'em Dead Kid   

ImageGirls Girls Girls (1987)
Dobry rok, wspaniała płyta. Doskonałe kompozycje, świetne aranżacje, porządna produkcja. Girls Girls Girls to pierwszy tak spektakularny sukces Motley Crue, czemu trudno się dziwić. Każdy utwór z tej płyty to potencjalny przebój. Rzeczywiście jest łagodniej niż wcześniej, jednak w ten sposób zyskaliśmy rzecz naprawdę rock and rollową. Kompozycje stały się wyraźniejsze, bardziej przemyślane. Trzeba przyznać, że do poziomu Girls... zespół Nikki'ego Sixxa nie zbliżył się już nigdy. Dziewczyny... to 100% Motley Crue w Motley Crue. Pozycja obowiązkowa w kolekcji każdego fana hard rocka.
Najważniejsze utwory: Wild Side, Girls Girls Girls, Dancing On Glass, All In The Name Of...
   
ImageDr. Feelgood (1989)
To co pierwsze rzuca się w uszy po odpaleniu Dr. Feelgood to znaczne zaostrzenie brzmienia. Rzeczywiście, pod okiem Boba Rocka muzyka Motley Crue zyskała na ciężarze. No ale co z tego, skoro kompozycje zawarte na tej płycie to wciąż melodyjny, cholernie chwytliwy i bezkompromisowy Rock'N'Roll. Szkoda tylko, że to właściwie ostatni taki album i ostatni tak wielki sukces w karierze Motley Crue. Najważniejsze utwory: Dr. Feelgood, Kickstart My Heart, Same Old Situation (S.O.S), Don't Go Away Mad (Just Go Away)
 

TRZEBA ZNAĆ, WARTO MIEĆ:

ImageTheatre Of Pain (1985)
Pierwszą oznaką zmian jest pojawienie się prowadzonej przez fortepian ballady (Home Sweet Home). Słychać też większą dbałość o kompozycje i warstwę aranżacyjną, choć w większości nadal jest to surowy heavy rock and roll, nie odbiegający zbytnio od tego, co słyszeliśmy na Shout At The Devil. A i tak najwięcej frajdy przynosi Smokin' In The Boys Room, cover zespołu Brownsville Station (o który Motleye wygrali rywalizację z Poison).
Najważniejsze utwory: City Boy Blues, Smokin' On The Boys Room, Home Sweet Home.

ImageNew Tattoo (2001)
Płyta ważna choćby z tego powodu, że jest powrotem do rock and rolla po długich latach ryzykownych eksperymentów. New Tattoo brzmi tak, jakby za pomocą machiny czasu, panowie Neil, Sixx i Mars, przenieśli się w wolną przestrzeń między płytami Theatre Of Pain i Girls Girls Girls. New Tattoo to zbiór melodyjnych, motorycznych rock and rollowych kawałków, za jakie zawsze kochaliśmy zespół Motley Crue. Recepta jest prosta: kilka chwytliwych numerów opartych na prostym riffie i zapamiętywalnym refrenie, plus dwie bardzo udane ballady. Czego chcieć więcej?
Najważniejsze kompozycje: Hell On High Heels, 1st Band On The Moon, New Tattoo, Punched In The Teeth By Love  

 
NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ:
 
ImageToo Fast For Love (1981)
Bardzo młodzieńcza to płyta; pełna pierwotnej energii i prymitywnych wręcz rozwiązań. Słychać tutaj niedostatki warsztatowe (szczególnie w śpiewie Vince'a Neila) i kompozytorskie. Jednak pomimo tych zarzutów, Too Fast For Love uznawana jest za pozycję kultową. Dlaczego? Być może chodzi właśnie o tę młodzieniaszkowatą szczerość, nieokiełznanie, energię. A może o to, że na Too Fast... słychać wyraźnie, że oto wyłania się bestia. No i okładka. Legendarna. Najważniejsze utwory: Live Wire, Piece Of Your Action, Too Fast For Love.

ImageGeneration Swine (1997)
Powiedzmy to od razu: bardzo lubię ten album, choć może nie powinienem. Generation Swine to wynik mody, jaka nastała w drugiej połowie lat 90tych, czyli Motley Crue w sosie rock and rollowo - industrialnym. Ten eksperyment nie przyniósł zespołowi nowych fanów, a starzy poczuli się po prostu zdradzeni. No ale oddajmy Generation... sprawiedliwość. Większość ocenia tę płytę przez pryzmat wcześniejszych dokonań MC, co nie jest właściwe. Będę bronił Generation Swine, chociażby za to, że mimo pozornej nowoczesności, to wciąż crue'n'roll... Najważniejsze utwory: Afraid, Find Myself, Generation Swine.  

 
ŚLEPA ULICZKA:
 
ImageMotley Crue (1994)
Ten sam rok i płyta bez tytułu. Analogia z The Cult oczywista. Taka moda? No ale do rzeczy... Mam wyrzuty sumienia, że umieściłem ten album w tej rubryce. Nie jest to płyta tak fatalna, jak twierdzą konserwatywni fani Motley Crue. Jedynym problemem 1994 jest fatalnie dobrany wokalista. I to on jest ową ślepą uliczką. Vince Neil być może nie miał wielkich możliwości, dysponował jednak charakterystyczną barwą i charyzmą, czego Johnowi Corabiemu najzwyczajniej brak. Jestem pewien, że te nienajgorsze, a czasem nawet świetne kompozycje z Neilem przy mikrofonie brzmiałyby (może) rewelacyjnie.
Najważniejsze utwory: Hooligan's Holiday, Misunderstood, Poison Apples.

 
PONADTO:

ImageImageImageImageImageImage
 
Dyskografię Motley Crue uzupełnia kilka wydawnictw kompilacyjnych i koncertowych, jednak pięć z nich jest wartych największej uwagi. Przede wszystkim warto zaopatrzyć się w Decade Of Decadence (1991). Nie jest to wyczerpujący zbiór przebojów zespołu, jednak w części składa się z rzeczy wcześniej niepublikowanych i remiksów. Całość brzmi nad wyraz spójnie, nowe miksy starych hitów dodają im mocy, a bonusy są grzechu warte. Idealna płyta, by zacząć przygodę z Motley Crue, ale nie tylko... Spragnieni większej ilości hitów chętnie sięgną po wydane w 1998 roku Greatest Hits (2 nowe utwory, średnie Enslaved i Bitter Pill), lub najnowsze Red White And Crue z 2005. Ta ostatnia płyta to najobszerniejszy (dwie płyty) zbiór przebojów Motley Crue, wzmocniony dodatkowo przez doskonałe nowe kompozycje If I Die Tomorrow, Sick Love Song i świetny cover The Rolling Stones Street Fighting Man. Zamożniejszych, bądź spragnionych Motley Crue w dawce śmiertelnej, odsyłam do dwóch części niesamowitego boxu Music To Crash Your Car To Vol. 1 & 2 (2003 i 2004). To właśnie tam znajduje się absolutnie wszystko. Tym, którzy chcą sprawdzić, jak Motley Crue sprawdzają się na żywo, polecam przede wszystkim płytę Live: Entertainment Or Death (1999), która prowadzi nas przez lata działalności scenicznej kalifornijskiego kwartetu. Ciekawych tego, jak zespół brzmi dzisiaj, kieruję w stronę Carnival Of Sins (2006), choć zamiast cd, o wiele lepiej zaopatrzyć się w wersję DVD. Wspaniała forma Motley Crue w połączeniu z rozpustą wizualną ma doprawdy piorunujące działanie...
 
BlackHeart
Komentarze (22)add
Kamil: ...
Niema ku temu zadnych watpiwosci Motley Crue z 94 to bardzo dobrze napisana plyta , nie zaleznie od tego kto byl owczesnym wokalistą. Jedyny zarzut moim zdaniem jest taki iz Corabi pisze teksty jakby przez tydzien ogladal dziennik smilies/wink.gif
1

luty 16, 2009
Peter Gun: ...
Corabi powinien dziękować wszem i wobec że trafił do Motley Crue.Osobiście uważam że MC to w 100% crue z Vincem ale dobrze im zrobił mały skok w bok.Dzięki temu mamy super solową płytę Vinca .Wydawnictwo z Corabim w/g mnie brzmieniowo bije na głowę większość ówcześnie nagranych płyt a "Power To The Music" to potężny cios.Kolesie są poprostu kwintesencją Rock n Rolla.Miałem okazję zakupić analogową jeszcze "Too fast for love"praktycznie tydzień po premierze i od razu dostaliśmy z kolesiami p*****lca na ich punkcie.Pomyślcie to był 1981 rok i taka jazda!!!
2

luty 15, 2009
Kamils: ...
... uwagi w oparciu o "The Dirt"
Girls Girls Girls to album ktory Sixxowi przyszlo nagrac zbyt szybko , jest to pewna zmiana w MC jako odejscie od Glam , ktory jak powiedzial neil wszyscy grali , co do kompozycji sami muzycy nie byli z niego w 100% zadowoleni.
Dr.Feelgood to efekt ponad rocznej pracy bez dnia urlopu Motley i Bobba Rocka
Zdarzalo sie ze kazal Marsowi wyrzucic cala jego prace nad riffami , Vincowi powiedziec ze skrzeczy a Sixxowi ze niema gustu
Motley Crue 1994 to owszem znakomity album lecz sami muzycy go nie lubia
Sixx mowi iz jesn on grungeowy i sam inspirowal sie Alice In Chains, Corabi odeszedl dobrowolnie
... ludzie woleli Vince-a i juz smilies/wink.gif
Generation Swine wyszedl c**jowo z winy kierownictwa produkcji ktore nalegalo by pozbyc sie polowy skladu i zatrudnic nowych muzykow , do tego Sixx obrazil kilku znanych krytykow muzycznych
New Tatoo uwazam za bardzo dobry album , nie widze zadnych bledow w brzmieniu , pierwszy LP wlasnej wytworni i udane koncerty w USA z Samantha Maloney na bebnach.
3

luty 15, 2009
BlackHeart: ...
Radze czytać ze zrozumieniem. Napisałem, zę Decade "W CZęśCI" skłąda się z remiksów i rzeczy niepublikowanych. Co do reszty. Tak się składa, że każdy ma swoją opinię i w dobrym tonie jest uszanowanie jej. Ty masz z tym wyraźne problemy. Wyluzuj, radzę. Nie ma się co obruszać, jak dziecko. A co do Decade, to oczywiscie, mylisz się. 2 utwory są remiksami (Live Wire i Home Sweet Home), a kawałki Teser (ze składanki Stairway To Heaven, Highway To Hell...) i Rock'n'Roll Junkie ze scieżki dźwiękowej do filmu Adventures Of Ford Fairlaine, nie były raczej wcześniej szeroko znane.... co do 2 nowych kawałków "Angela" i Sex Pistolsowski "Anarchy in UK" to o nich myslałem mówiąc o rzecach wcześniej nie publikowanych.
4

luty 29, 2008
Stefan: ...
Stary wez usun ten artykul bo sam siebie osmieszasz widze ze nie masz zbytnio pojecia ani o hard rocku lat 80 tych ani o motley crue ani o muzyce ogolnie .mowiac ze nie nagraja tak wspanialej plyty jak girls girls girls???? fakt plyta jest dobra nawet bardzo dobra ale dr.feelgood ja zniszczyl. albo motley crue a.d 1994 jest slabym albumem?a czemu niby?bo nie ma vinca i nie jest to klimat lat 80 tych.albo new tattoo przeciez album jest slabiutkii utwory sa niby dobre ale przez to ze na perce siedzial randy castillo plyta ma strasznie plaskie brzmienie.a i jesce jedno najwazniejsze decade of decadence to greatest hits 3 nowe kawalki koncertowa wesja dr.feelgood i 2 covery.wiec raczej nie ma tam remiksow ani zadnych kawalkow wcesniej nie publikowanych.chodzilo ci raczej o supersonic and demonic relics.przesluchanie plyt i przeczytanie na wikipedi histori zespolu nie wystarczy.porazka
5

luty 29, 2008
WaderPL: ...
Super grupaaaaa!!!
Fajny opis płytologii zespołu
6

luty 13, 2008
...: ...
O słodki Szatanie! Ale się cieszę że znalazłem tą stronkę i ten zajebisty artykuł! Uwielbiam Motley Crue, moja przygoda z ich muzyką zaczęła się w 1997 gdy zachęcony okładką kupiłem Generation Swine. Na pewno nie jest to najlepszy album zespołu ale sentyment pozostanie na zawsze. Teraz zabieram się wreszcie za to DVD "Carnival Of Sins". Właśnie szukałem jakiejś recenzji ale przyzwyczaiłem się że w Polskim internecie i prasie nie poczytam o zespole. Super jest to opracowanie, ogromne dzięki dla autora i pozdrowienia dla fanów!
7

listopad 09, 2007
k: ...
Ale pojechałeś z tą ślepą uliczką, po prostu kosmos. Jedna z najlepszych płyt MC - świetne brzmienie, rasowe riffy, Corabi rewelacyjny.
8

listopad 01, 2007
szeryf MaciaS: ...
that's cool! i tak cie lubimy! (mowie za siebie hihi), przez wzgald na stare czasy! pozdrawiam!
9

październik 26, 2007
Mr BlackHeart: ...
No Macias, sorry. Cruehead, sorry. Sorry wszyscy Wy, którzy uznaliście, że popełniłem wielki nietakt. Sam się gryzę i pewnie S. Fox ma rację, pewnie chodzi o zbyt sztywne trzymanie się reguł tej serii artykułów... Pomyślałem już o tym.
10

październik 25, 2007
szeryf MaciaS: ...
steeler fox - maszu mnie duuuze piwo!
11

październik 25, 2007
stellar fox: ...
zapowiada się ciekawy cykl artykułów. szkoda tylko, że kurczowe trzymanie się raz przyjetego szablonu doprowadziło do niesprawiedliwości. umieszczenie, choć bez całkowitego przekonania, w ślepej uliczce albumu "motley crue" z 1994, doprowadziło do zrozumiałych kontrowersji, skoro płyta jest bardzo dobra. niestety, niesłusznie, jest ona powszechnie uznawana za najgorszą w dorobku grupy. ówcześnie zapewne na fali protestu przeciwko "zwolnieniu" vince'a z obowiazków... i tak już zostało. może czas zrewidować obiegowy pogląd na motley crue z corabim (zresztą szereg głosów jest za), który całkiem dobrze radził sobie w the scream, zanim przeszadł w szeregi motley crue, a twórczość the scream specjalnie nie odbiega od stylistyki motley crue z początku lat 90. po prostu album a.d. 1994 wydaje się być naturalną konmsekwencją "dr. feelgood" i możliwe, że byłby podobnie nagrany z vincem, jak to miało miejsce z corabim. zresztą wiadmo, kto u nich jest głównym kompozytorem. ja bym zdecydowanie umieścił w ślepej uliczce właśnie "generation swine", bo ta płyta jest muzyczną wycieczką do nikąd i do motley crue nie podobna.
12

październik 24, 2007
cruehead.: ...
nie jesteś sam....
13

październik 18, 2007
szeryf MaciaS: ...
oczywiscie ze plyta odstaje od stylu! ale TO WLASNIE JEST STYL MOTLEY CRUE! - "brak stylu"...nidgy nie uzyli dwa razy tego samego brzmienia, dwa razy tego samego loga! kazda plyta jest INNA! i o to wlasnie chodzi w MC! tak jak chocby queensryche, aerosmith czy nawet skid row...kazda plyta jest genialna, ale zupelnie inna od poprzedniej!iron maiden graja od 30 lat w tym samym stylu, tak jak motorhead (ale to juz sa firmy bardziej niz kapele hehe)! kupujac motorhead oczekaujesz motorhead - i dostajesz! kupujac motley crue oczekujesz nieoczekiwanego! i dostajesz niespodzianke, raz lepsza , raz gorsza! w wypadku MC-ST bardzo dobra!
ok, jesli plyta ma zostac w slepej uliczce to chociaz wykasujcie jakze krzywdzace slowa o corabi'm! "fatalnie dobrany wokalista"? " corabi - slepa uliczka"?? z tym sie nie moge zgodzic! i wiem ze nie jestem sam!
14

październik 18, 2007
pan BlackHeart: ...
O właśnie. Lawmaker prawidłowo odczytał moje intencje. W artykule napisałem wyraźnie, że to w sumie bardzo dobra płyta. Powinienem tylko dodać, że mocno odstająca od stylu Crue i zjechana przez większość fanów oraz krytyków. Crue z 1994 jest w ślepej uliczce z prostego powodu: Jakaś płyta musiała tam wpaść. Wpadło zatem "Crue nie -Crue", jak to napisał Lawmaker.
15

październik 17, 2007
Lawmaker: ...
No i jak to będzie wyglądało? Artykuł zmieniany pod naciskiem ludu? Zdarzenie bez precedensu. A płyta rzeczywiście ciekawa, choć może Blackowi chodziło o to, że to Crue - nie Crue... A, z resztą, cholera go wie.
16

październik 17, 2007
szeryf MaciaS: ...
tak czy inaczej dochodzimy do wniosku ze plyta ta NAJlepsza z calej ich dyskografi (albo prawie najlepsza) powinna wycofac sie ze slepej uliczki!...wogole wycofajmy cala slepa uliczke z tego artykulu.thank u! john corabi rocks!
17

październik 17, 2007
nomax: ...
Tak, Motley Crue to nie tylko muzyka, ale styl życia zdefiniowany w latach 80-tych (polecam biografie The Dirt!).
Ocena albumów troche kontrowersyjna, ale to rzecz gustu. Album MC1994 faktycznie jest jednym z najlepszych w dyskografii, ale ja akurat stawiam go na innej półce (niż reszta ich płyt). I mysle, ze tak ja tez nalezy traktowac...
18

październik 17, 2007
Candyman: ...
ja tez lubie bardzo Motley'ów i moim zdaniem zespol, zmieniajac wokaliste, psuje ta magie w zespole. Moze i Corabi ma zarabisty glos, ale MC bez Neila to juz inny zespol. Obecny glos Vince'a jest slaby moim zdaniem (widzialem kilka koncertowych wałków). Ale jestem za tym, ze zespol nie powinien zmieniac wokalisty bo traci na tym (jesli oczywiscie z tamtym nagrali kilka albumow, nie mowie tu o sezonowcu na 1 plyte, bo i tacy sie zdarzaja).
Ja mam pytanie do was, czy Tommy nadal jest w zespole, czy odszedl? Bo czytalem o spieciu jakims (ktos obrazil jego menadzera itp) i ze Lee opuscil szeregi, a teraz znowu jest? Jak to jest?
19

październik 16, 2007
pan BlackHeart: ...
Mam wyrzuty sumienia, tak jak napisałem. Ale faktem jest, że początkowo chciałem zrobić artykuł o MC bez rozdziału śLEPA ULICZKA. Może i byłoby lepiej.
20

październik 16, 2007
cruehead.: ...
ahh Black jak dawno nie miałem okazji z Toba dyskutować...ale tym razem muszę, Corabi to genialny wokalista i idealnie pasował do koncepcji albumu MC/ST...i pomimo mojego prawie bezkrytycznego podejścia do ich twórczości z Neilem, śmiem twierdzić że ta nagrana w 94 r. jest najlepszą rzeczą jaką zrobili pod tym szytldem
21

październik 16, 2007
szeryf MaciaS: ...
blackheart! - jak cie kocham i uwielbiam...tak samo teraz chyba wroce do kraju na piechote i powybijam ci wszystkie zeby! nie no, oczywiscie zartuje! ale plyta MC-MC 1994, z johnem corabi na vocalu MUSI wycofac sie ze slepej uliczki! jest to jedna z lepszych plyt MC, jesli nie najlepsza (zaraz obok dr feelgood!)corabi spiewa przepieknie! z WIELKA haryzma, jaka vincowi czasami brakuje! jestem wielkim fanem MC i wiem co mowie! do slepej uliczki zaliczylbym generation swine..jesli juz, ale napewno nie MC '94! jest to opinia baaardzo krzywdzaca dla tej plyty! i bardzo by mnie ucieszyla zmiana tej pozycji! z gory dzieki!
22

październik 16, 2007
Napisz komentarz
quote
bold
italicize
underline
strike
url
image
quote
quote
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley


Wpisz kod umieszczony obok


busy
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

 

HARDROCK.COM.PL
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.

statystyka